Jak często pojawia się w Twojej głowie myśl  „ja to niczego nie potrafię zrobić dobrze”. Jak często powtarzasz sobie: „ja nic nie umiem, nie ma żadnego talentu”. A może zdarza Ci się myśleć o tym, że ludzie utalentowani, to szczególni farciarze, którzy już żadnego wysiłku nie muszą wkładać w to, co robią, bo przecież talent jest tym czymś naturalny, co przychodzi im z lekkością i łatwością. I co najważniejsze – czym według Ciebie jest talent? 

Nie wiem  jak Ty, ale większość mojego dzieciństwa spędziłam w pogoni za swoim talentem. Jak zapewne większość ludzi (a już na pewno dzieci) talent utożsamiałam z umiejętnościami artystycznymi. Choć bardzo lubię śpiewać i w wieku 7 lat należałam nawet do dziecięcego chóru, to jednak szybko okazywało się, że skowronki i słowiki nadające się na solistów, stoją zawsze jakoś obok mnie. Ja co najwyżej pokrakiwałam w 3 rzędzie jako zacna wrona, robiąca tło dla innych. Choć na flecie i gitarze byłam w stanie zagrać większość harcerskich przebojów, to jednak wcale nie było to takie łatwe, lekkie i przyjemne jak u oglądanych wirtuozów. Nie złapałam gitary jak cudowne dziecko i nie zaczęłam z niej wydobywać pięknych dźwięków od razu. Wymagało to ode mnie nie tylko rzetelnej nauki (i jeżdżenia na drugi koniec miasta na lekcje – a wtedy oznaczało to 3 autobusy i półtorej godziny, jak nie dwie jazdy w jedną stronę!), ale także wielu godzin praktyki i ćwiczeń, żeby te dźwięki były w ogóle znośne. Na nauce rysunku, zawsze okazywało się, że 3 kreski postawione od niechcenia przez mojego brata miały więcej „polotu” niż moje dopieszczone i dopracowane szkice…

Aaaaa i był jeszcze taniec – który kochałam (i kocham nadal nad życie), ale tutaj moje zamiłowanie do jedzenia i nadwaga (tak jako dziewczynka byłam jak księżyc w pełni!) uzmysłowiło mi, że prima-baleriny ze mnie nie będzie, no bo gdzie ja mogłabym zrezygnować z pierogów i szarlotki mojej Babci. Więc pląsać ochoczo sportowego rock’n’rolla – proszę bardzo ( w końcu byłam skoczna jak piłka ;-)), ale stanąć na deskach baletu – NO WAY!

W żadnej z tych dziedzin może nie byłam jakoś szczególnie beznadziejna (bo treningiem, wytrwałością i pracą można zajść całkiem daleko), ale na pewno nie byłam też jakaś wybitna. Nic z tego nie przychodziło mi łatwo czy lekko, brak było w tym wirtuozerii czy tak zwanego polotu, który przynajmniej w mojej głowie świadczyłby właśnie o posiadaniu jakiegoś szczególnego talentu. Chciałam mieć talent. A ten talent nieodłącznie wiązał się z robieniem czegoś wyjątkowego, kreatywnego jak tworzenie muzyki, malowanie czy zwiewny taniec.  

Czas pokazał jednak, że nadawałam się głównie do wytrwałej nauki (najlepiej ciągle nowych rzeczy), ćwiczeń, pracy… a wraz z kolejnymi klasami szkolnymi okazało się, że lepiej się sprawdzam i czuję w rozmawianiu z ludźmi, w książkach czy w sportowych treningach, niż artystycznych zmaganiach. Pogodziłam się ze swoim losem i na wiele lat pożegnałam z myślą o tym, że należę do grona ludzi, którzy mają jakiś talent. Stwierdziłam, że jestem tą jedną z milionów szarych (i nudnych) ludzi na świecie, których Bóg, Los, Matka Natura (czy w kogokolwiek innego ktokolwiek wierzy) nie obdarzył niczym szczególnym i że akurat dla mnie, żadnej szczególnej roli na tej planecie nie wyznaczył. 

Nie wiem na ile, jest Ci bliska moja historia i to, że patrzymy na siebie i swoje umiejętności bardzo krytycznie. W jakim stopniu tak jak ja podziwiasz ludzi, którzy mają talent (co ciekawe z czasem okazało się, że dostrzeganie i nazywanie talentów innych ludzi jest akurat jednym z moich talentów!), nie widząc w sobie i u siebie nic szczególnego. 

Nie wiem też, ile czasu zajęłoby mi przepracowanie w sobie tak ograniczonej definicji talentu, gdyby nie to, że na początku swojej drogi zawodowej (czyli 25 lat temu) właściwie spory przypadek popchnął mnie do pracy w HR i to w części dotyczącej właśnie rekrutacji i rozwoju. 

To właśnie tam, po raz pierwszy zetknęłam się z podejściem, że każdy z nas ma w sobie jakiś unikalny talent, a może nawet bardziej zbiór talentów, które połączone z jego doświadczeniami i osobowością tworzą unikalną mieszankę, dzięki której możemy zrealizować swój potencjał i jeśli mądrze wykorzystamy ten nasz „zestaw”, to także podbić świat. Swój świat szczęścia i spełnienia.  

Dla wszystkich tych, którzy zastanawiają się nad tym „czy mają w sobie jakiś talent”, tych co tak jak ja kiedyś utożsamiają talent z jakąś szczególną grupą „naznaczonych” wybrańców losu, a także tych, co tak pragmatycznie mają dylemat wewnętrzny w którą stronę „popchnąć” swój rozwój osobisty  i zawodowy – mam bardzo wartościowy i pozytywny odcinek  podcastu! (można go także zobaczyć na YouTube Kasia Iwanoska:)).

Z moim gościem, Sylwią Czajką – Jansen rozmawiamy właśnie o odkrywaniu swoich talentów i trzymaniu się ich w życiu i w pracy.

Nim jednak przejdę do powiedzenia czegoś więcej o Sylwii oraz o czym konkretnie będziemy rozmawiać, chciałam nawiązać do tego dziwnego, trudnego czasu na świecie, w którym w momencie publikacji tego artykułu (kwiecień 2020) jesteśmy… 

Twój talent, a obecna sytuacja pandemii i jej skutków gospodarczych oraz na rynku pracy. 

To odcinek, który sporo ponad pół roku przeleżał się w mojej blogowej „zamrażarce”. Dziś jesteśmy w jakimś szalonym czasie. Mamy pandemię koronawirusa, jesteśmy pozamykani w domach, wielu ludzi już straciło pracę, firmę… wielu boi się co to będzie za miesiąc czy dwa. Czy ich firma lub miejsce pracy przetrwa.

Sama mam dużo wątpliwości, czy publikować materiały, które powstały często sporo wcześniej, nim to „wszystko” się wydarzyło. Wiele z nich zawiera jednak bardzo uniwersalne treści, które mogą być pomocne zarówno w „dobrych” jak i tych „złych” czasach. Dają one przysłowiową wędkę, a nie rybę, co sprawia, że metody, koncepcje, narzędzia w nich omawiane są skuteczne i przydatne zarówno kiedy myślimy o rozwoju w komfortowych dla nas warunkach, ale sprawdzą się równie świetnie także w takich warunkach, gdzie zostaliśmy postawienie pod przysłowiową ścianą i nie mamy, albo na pierwszy rzut oka nie widzimy, zbyt wiele (lub wcale) pozytywnych opcji wyboru. 

Szczególnie w czasach tak szalonych, kiedy budzą się nasze najgorsze lęki i strachy, kiedy wydaje nam się, że za chwilę może zacząć się i dla nas walka o przetrwanie i o to „co włożyć do garnka” , za co opłacić mieszkanie czy kredyty, może być bardzo trudno znaleźć nam wewnętrzną siłę do podjęcia walki o lepsze jutro. Może być nam bardzo trudno uwierzyć w dobre wybory, czy pozytywne scenariusze – bo przecież „jakakolwiek praca” jest lepsza niż „żadna praca”. Trudność jest jednak taka, że najbardziej zagrożeni stałą utratą pracy w dobie głębokiego kryzysu są ci, którzy od lat skupiają się właśnie na tym, żeby odbębnić „jakąkolwiek” pracę, a nie ci, którzy z zaangażowaniem robią to, do czego zostali „stworzeni” czy to w czym są naprawdę dobrzy. 

Ten nadchodzący kryzys jest i będzie inny niż znane nam do tej pory kryzysy. Dotknie z pewnością także tych, którzy świetnie wykonywali swoją pracę, ale zwyczajnie zamknięcie (właściwie z dnia na dzień) ich branży (jak chociażby cała branża turystyczna, eventowa, koncertowa) uniemożliwia im, albo firmom, w których pracują jakiekolwiek zarabianie. Będą też takie branże, które bezpowrotnie zmienią swoje oblicze na skutek wymuszonych zmian stylu życia. Z dnia na dzień okazało się, że całkiem duża ilość ludzi jest w stanie pracować zdalnie, poza biurami – to niewątpliwie będzie miało wpływ na to, jak duże firmy zaczną podchodzić do wynajmu powierzchni biurowych i tu szukać oszczędności. To z kolei może pociągnąć za sobą kolejne redukcje etatów, wypadanie firm w tej, bądź innej powiązanej branży. Wiele osób musi zacząć liczyć się z utratą pracy, nie dlatego, że byli w niej mówiąc potocznie „kiepscy”, ale dlatego, że dziś szybko i drastycznie zmienia się otoczenie i realia wielu branż. 

Szczególnie w takich przypadkach, gdzie mamy poważną obawę czy nasze stanowisko, na którym jesteśmy zatrudnieni, przetrwa, albo czy w naszej obecnej branży wystarczy dla wszystkich miejsca – bardzo ważne jest przyjrzenie się właśnie naszym talentom. Dostrzeżenie nie tego „co konkretnie robimy na danym stanowisku pracy”, nie tego, jaki jest zakres moich obowiązków, albo co dziś robi moja firma… tylko właśnie spojrzenie na to: jak konkretnie działam, co takiego robię, co sprawia, że jestem skuteczna albo skuteczny w mojej obecnej pracy? A następnie zastanowienie się gdzie indziej i w jaki sposób mogę te moje skuteczne sposoby działania, silne strony czy mówiąc inaczej talenty wykorzystać. To właśnie takie podejście pozwoli o wiele szybciej wyjść z trudności i stanąć ponownie „na nogach”. Sprawdza się dla osób pracujących dla kogoś, ale także dla właścicieli biznesów. 

Oczywiście zachęcam Cię również do odsłuchania (albo zobaczenia na YouTube Kasia Iwanoska) tego odcinka, jeśli w obecnej sytuacji kryzysowej widzisz również szanse. Połączenie ich z Twoimi talentami – na pewno może być świetną trampoliną do sukcesu.  

Wracając więc do mojego gościa 🙂

Kim jest Sylwia Czajka – Jansen? 

Sylwia jest certyfikowanym przez Instytut Gallupa i coachem Mocnych Stron.

Sylwia przez 19 lat pracowała dla dużych międzynarodowych firm (Philips, Shell czy Heineken). Głównie jako lider HR, ale też prowadziła zespół operacyjny (ponad 90 osób) oraz zespół jakości.

Zbierała doświadczenia, aż w końcu, jak sama mówi, po czterdziestce odważyła się na samodzielną karierę i praktykę zawodową. Nie dlatego, że musiała, ale chciała.

Sylwia nie należy do grona osób, które porzuciły pracę w korporacji i wreszcie zaczęły żyć.

Szczególnie Internet i media społecznościowe są dziś pełne opowieści „Rzuciłem/rzuciłam pracę w korpo i wreszcie żyję”. To się klika, to się niesie, to się sprzedaje… bo jako ludzie bardzo lubimy polaryzację, walkę ze złem i taki mit „złej korpo”.  Zniewolonych pracowników, wyzysku i wreszcie uwolnienia, wyzwolenia się od tego. Temat i hasło, że „prawdziwe życie zaczyna się po korpo” dobrze przyciąga lajki i kliki. A Sylwia się w ten stereotyp zwyczajnie nie wpisujemy.

Sylwia mówi wprost (pisze o tym nawet na swojej stronie), że „na etacie” było jej dobrze. Lubiła swoją pracę. Zwłaszcza ludzi w tej pracy. Dużo się też w korpo nauczyła. Zarabiała nie tylko na rachunki…. i wbrew powszechnej opinii uważa, że korporacje wcale nie są takie złe. Dlaczego?

Bo „struktura”, podejście „systemowe” jakie mają korpo, to czego można się tam nauczyć, wcale nie jest złe. Złe mogą być niektóre rozwiązania (lub niektóre „patologiczne” organizacje) – przerośnięte, skomplikowane i przede wszystkim nieludzkie…

Z moich doświadczeń, ale także doświadczeń moich klientów, znajomych, to przede wszystkim chodzi o ludzi i relacje. Atmosfera w pracy, w takim w korpo jest budowana przez ludzi (szefów i zespoły) i czasami, tak jak w życiu – są osoby, z którymi się nie dogadujemy, z którymi zwyczajnie nie łączą nas wspólne wartości życiowe.

Kiedy trafiamy w takie środowisko – to zwyczajnie męczymy się i wypalamy. Atmosfera, relacje z ludźmi spalają nas o wiele szybciej i bardziej, niż wykonywanie zadań w pracy, za którymi nie przepadamy.

Im dłużej w takim układzie tkwimy – tym gorzej dla nas. Często poprawność polityczna powstrzymuje nas przez takim otwartym powiedzeniem – nawet tak tylko do siebie: „To Józek, Marysia jako szef, kolega, ktokolwiek – zachowuje się fatalnie, robi źle, wkurza mnie”. Wtedy na ogół mówimy: „korpo/firma jest zła”. Potem generalizujemy i „kotwiczymy” to w przekonanie: „Korpo są złe”. Bądźmy uważni i świadomi tego mechanizmu w naszych głowach. To, w jaki sposób generalizujemy nasze doświadczenia –  staje się naszymi przekonaniami. Nasze przekonania są takim naszym „automatycznym” skryptem do kolejnych działań. Właśnie dlatego, to jak zapisujemy rzeczy, wydarzenia, doświadczenia w naszych głowach, jak o nich i do siebie mówimy – jest szalenie ważne i ma moc budowania naszej przyszłości. Przekonania będą wpływać na emocje, a emocje pchają nas, lub powstrzymują od działania. 

Pracując w odpowiedniej korpo i przede wszystkim z właściwymi ludźmi – bardzo wiele można się nauczyć! …a mądrze gospodarując swoją karierą i pieniędzmi – również zarobić i się „dorobić”. 

Wracając do mojego gościa… Sylwia z korpo odeszła, bo chciała czegoś innego, a nie dlatego, że „korpo to zło”.

Dziś Sylwia pracuje między innymi z wieloma kreatywnymi biznesami, którym przydaje się odrobinę korporacyjnej struktury, a także z korporacjami. Pomaga innym, w zmianach w swojej karierze, organizacji czy biznesie.

Prowadzi autorskie warsztaty i konsultacje indywidualne, na których odkrywa talenty, wskazuje kierunek rozwoju, uczy budowania odważnej i autentycznej kariery zawodowej. Jak sama mówi – pomaga menadżerom i HR-om tworzyć wyjątkowe miejsca pracy.

Czym jest talent? 

Z tego podcastu, naszej rozmowy dowiesz się między innymi o tym:

  • Czym jest talent i jak znaleźć odwagę do odkrywania i podążania za swoimi talentami.
  • Jak budować wiarę w siebie, kiedy mamy apetyt na dużą zmianę zawodową.
  • Jak możemy sobie dodawać i odejmować takiej mocy sprawczej w życiu i w pracy.
  • Podpowiadamy też z Sylwią, jak mówić do siebie i innych, żeby taką moc sprawczą w sobie budować.
  • Będzie o tym, kogo i jak pytać o informację zwrotną, aby przyczyniała się ona do naszego rozwoju, a nie ściągała nas w dół.
  • Jest oczywiście także o porażkach i o tym, po co są one nam tak bardzo potrzebne.
  • Mówimy też, jak najbardziej o tym, czym są talenty Gallupa. W czym takie badanie „Strenghts Finder” może być pomocne – w karierze i w biznesie.
  • No i oczywiście nie mogło zabraknąć tematów finansowych. Można więc posłuchać o tym, jak ważne jest, żebyśmy dali sobie przyzwolenie na zarabianie i posiadanie pieniędzy.
  • Jest o błędach, jakie popełniamy wyceniając wartość naszej pracy, lub naszych produktów czy usług w biznesie.
  • Podpowiadamy też, jak można odczarować swoją negatywną percepcję pieniędzy i jakie dobre rzeczy, ten pieniądz, może przynieść nam i innym.

Długa rozmowa. Dużo wiedzy, inspiracji i motywacji płynie z dzisiejszego podcastu z moim gościem, więc zapraszam Was na rozmowę o odkrywaniu swoich talentów z Sylwią Czajką Jansen.

Podcast w formie nagrania audio i wideo.

Ten odcinek podcastu możesz odsłuchać w formie audio. 

Podcast jest dostępny dla Ciebie:

a także obejrzeć na moim kanale na YouTube Kasia Iwanoska:

Moje przemyślenia po rozmowie z Sylwią: 

1. Zrób test talentów Gallupa, jeśli poszukujesz odpowiedzi na pytanie „jaki jest mój talent”.

Ja ze swojej strony chciałam Wam polecić zrobienie testu Gallupa – Clifton Strenghts Finder. Sama robiłam ten test już 2 razy… z jakąś 20-letnią przerwą… i w sumie po zrobieniu go w zeszłym roku, zastanawiałam się, dlaczego nie zrobiłam go ponownie dużo wcześniej.

Jeśli należycie do osób, które uważają, że „ja nie mam żadnego talentu” – to zróbcie go koniecznie… bo on Wam pokaże, że jednak macie TALENTY, bo każdy z nas je ma (choć możemy zupełnie nie być ich świadomi). Ten test pokaże też Wam jak z nich, tych swoich talentów konkretnie korzystać w pracy i w życiu.

2. Zrób test Gallupa, nawet kiedy całkiem nieźle znasz swoje talenty!

Według  mnie warto zrobić sobie ten test także, kiedy jest się osobą raczej świadomą swoich mocnych stron. Ja taką obecnie jestem… co nie zmienia tego, że też czasami w te moje talenty wątpię i nie uznaję ich za coś wyjątkowego 😉

Dlaczego w takiej sytuacji również warto zrobić test Gallupa?

Bo najfajniejsze w nim jest to, że pokazuje wyraźnie, iż każda nasza silna strona, nasz talent, w pewnych warunkach, a także w otoczeniu innych osób, może również działać na naszą niekorzyść. Z jednej strony talenty, kiedy z nich korzystamy, pomagają nam odnosić sukces, ale tu widać także drugą stronę – czyli jaki ten koszt sukcesu może być, jeśli odpowiednio nie „zbilansujemy” tych swoich silnych stron.

Mi osobiście o wiele wcześniej pozwoliłby to zrozumieć choćby to, o czym mówiłam w rozmowie z Sylwią… że na przykład dla wielu osób pewne połączenia, powiązania, które ja widzę natychmiast (i są dla mnie oczywiste) nie są takie widoczne i oczywiste dla innych. Mój talent numer 1 to STRATEG… więc dla mnie szersze, głębsze powiązania są jak „matrix”, który wyświetla się w  mózgu, a inne osoby, które nie mają tego talentu, absolutnie mogą tego tak nie widzieć.

Co to może oznaczać, tak „praktycznie” w pracy? Jeśli na przykład pracując w jakimś projekcie czy zespole, akurat coś widzę i „nie wyciągnę tego na stół”, nie upewnię się, że wszyscy widzimy powiązania, które są ważne dla tego projektu, to potem może się okazać, że coś się wyłoży… nie dlatego, że ktoś intencjonalnie „coś zrobił źle”, on zwyczajnie mógł nie wiedzieć, nie widzieć, że efekt jego działania będzie taki, a nie inny, bo nie widział jakiegoś powiązania, czy przełożenia na „całość” swojej roli w tym projekcie.

Niby to wiemy, że każdy z nas ma i może mieć „inaczej”, że „każdy kij ma dwa końce”,  ale jak zobaczymy to zapisane czarno na białym, w bardzo usystematyzowany sposób, to przynajmniej do mnie bardziej to przemawia, trafia do świadomości. Jak jest to świadome, to znów – mogę to uwzględnić jako element w swoich planach, działaniach, sposobie komunikowania się. Po co? Po to, żeby być jeszcze bardziej skuteczną i żeby moje intencje lepiej były zrozumiane przez innych.

Gallup na pewno też pomaga w pracy dobierać „ludzi” do konkretnych efektów, rezultatów, jakie chcemy osiągać i pomaga tworzyć efektywne zespoły, usprawniać komunikację i zrozumienie.

Także raz jeszcze bardzo Wam polecam zrobienie tego testu.

Wyprzedzając pytania: 

Moje talenty Gallupa to: 

  1. Strategic – Strateg;
  2. Achiever – Osiąganie;
  3. Activator – Aktywator;
  4. Learner – Uczenie się; 
  5. Individualization – Indywidualizacja;

Na koniec – bardzo chętnie dowiem się…

? Co sądzisz o „Talentach”?

Daj proszę znać – czym jest dla Ciebie talent? Jak według Ciebie można go poznać?

Z chęcią poczytam, co Ty sądzisz o talentach!

Odezwij się do mnie w komentarzu, pod tym odcinkiem – bo mi najbardziej teraz brakuje LUDZI!!!!

Mam też jedno ogłoszenie z serii „prywaty blogowej” – ruszył mój kanał na YouTube Kasia Iwanoska: (tak Iwanoska bez drugiego ‚w”).

Pojawiają się tam pierwsze filmy, więc będzie mi miło, jak zajrzysz i zostawisz przysłowiowego „sub’a”. Forma wideo jest dla mnie zdecydowanie największym wyzwaniem. Wyzwania są po to, żeby je podejmować i się uczyć :-). 

Polecam też zajrzenie do Sylwii na jej Social Media oraz na jej stronę:

Sylwię Czajkę – Jansen znajdziesz w sieci: 

Polecane książki.

  • Gabrielle Bernstein „The Universe has you back”.
  • Julia Cameron „Droga artysty. Jak wyzwolić z siebie twórcę”.

Masz TalentPolub moją stronę Finanse od Kuchni – Kasia Iwanoska na Facebooku

Jeśli podobał Ci się ten artykuł udostępnij go proszę swoim znajomym, zostaw „lajka” lub komentarz, a  będę wiedziała, że moja praca ma sens. Dla mnie taki Twój gest to ogromna motywacja do dalszej pracy!