Konfucjusz podobno powiedział:

„Wybierz pracę, którą kochasz i nie przepracujesz ani jednego dnia więcej w swoim życiu”.

Może jeśli chodzi o samą pracę, to Konfucjusz miał rację, że robienie tego, co lubimy, sprawia, że uwalniamy się od trudu, z jakim na ogół kojarzy się nam praca zarobkowa…

ale nie wziął pod uwagę tego, że przy takim układzie – najprawdopodobniej będziesz zarabiać mniej, niż na robieniu tego, czego nie lubisz.

Dlaczego zarabiasz za mało, kiedy robisz to co kochasz? 

Wydaje Ci się to niezgodne z logiką, a jednak to bardzo prawdziwe i powszechne!

Większość z nas będzie tkwić w pracy, którą lubimy, z ludźmi, których lubimy – za gorsze pieniądze (zakładając oczywiście, że jednak te „gorsze” wystarczają nam na nasze podstawowe potrzeby życiowe). Nie upomnisz się wtedy o awans, podwyżkę czy nie podniesiesz cen w biznesie… aż nie przyciśnie Cię tak zwane życie i kolejne podwyżki kosztów życia.

Co ciekawe, za pracę, której nie lubisz, każesz zapłacić sobie dużo więcej.

Z własnego doświadczenia znasz na pewno taką sytuację albo masz wśród znajomych kogoś, kto narzeka na swoją pracę czy szefa. Opowiada Ci, jak bardzo nie lubi tej pracy, a za chwilę mówi: „dobra, idę po podwyżkę. Jak zapłacą mi więcej, to wytrzymam kolejny rok”… i ta sytuacja powtarza się przez kolejne lata… aż do całkowitego wyczerpania nerwowego albo totalnego znienawidzenia tego, co robi.

Dlaczego tak się dzieje, że będziesz chcieć więcej pieniędzy albo zapłacisz więcej komuś za wykonanie pracy, której nie lubisz, niż weźmiesz pieniędzy za robienie tego, co uwielbiasz robić?

Odpowiedź jest prosta i siedzi w Twoim mózgu!

A cała układanka składa się z trzech kluczowych elementów:

Element pierwszy to EMOCJE i nasza NIECHĘĆ DO BÓLU.

Nasz mózg jest zaprogramowany na jedno podstawowe zadanie – przetrwanie. Podstawą przetrwania jest unikanie bólu czy urazów. Ból zjada energię z organizmu i zasoby, które są nam potrzebne do przetrwania. Dodatkowo nasz mózg nie widzi różnicy między bólem psychicznym i fizycznym. Oba odczuwa podobnie. Co ciekawe, reaguje na nie w taki sam sposób, nie różnicując właściwie reakcji na bodziec fizycznego bólu i tego pochodzącego jedynie z naszej wyobraźni.

Nasze neurony lustrzane potrafią dodatkowo komplikować sytuację i sprawiać, że widząc cierpienie u kogoś innego, nasz mózg rejestruje ból w taki sposób, jakby to dotyczyło fizycznie nas samych i naszego ciała – uruchamiając mechanizmy obronne.

Jeśli coś jest dla nas nieprzyjemne i ma wiązać się z bólem egzystencjalnym czy fizycznym – uniknięcie tego wydaje nam się o wiele bardziej wartościowe.

Zapłacimy więc więcej za to, żeby ktoś zrobił za nas to, co sami postrzegamy jako nieprzyjemną pracę. Przypomnij sobie o tych momentach, kiedy mówisz „za żadne pieniądze nie chciałabym pracować”, za „żadne skarby nie mógłbym robić…”. To właśnie są te chwile i rodzaje pracy, które najprawdopodobniej cenisz bardziej, niż robienie przez Ciebie tego, co kochasz. Takim osobom zapłacisz więcej tylko po to, żeby nie musieć robić tego, czego nie cierpisz.

Element drugi: NAGRODA za przyjemność.  

Jeśli coś jest dla Ciebie przyjemne i robisz to, co „kochasz” –  to nagroda przychodzi do Ciebie naturalnie z Twojego własnego mózgu: strzał dopaminy ze szlaku nagrody. Jest Ci dobrze, ogarnia Cię satysfakcja i spełnienie. Dopaminowy haj krąży po Twoim ciele i czujesz się już wystarczająco nagrodzona wewnętrznym koktajlem hormonalnym.

Co więcej – dopamina jest mocno uzależniająca. Działa podobnie jak alkohol czy narkotyki – za jakiś czas musisz strzelić sobie kolejną „działkę”, dla samej przyjemności odczucia tego „haju”, a nagrody zewnętrzne w postaci pieniędzy (czy kolejnych podwyżek) przestają się dla Ciebie tak bardzo liczyć. W ten sposób wpadasz też w pętlę uzależnienia i nawyku. Zaczynasz powtarzać tę czynność, nie dla samej pracy czy wynagrodzenia, ale właśnie dla otrzymania hormonalnej nagrody. Angażujesz się jeszcze bardziej – bez dodatkowego wynagrodzenia czy podnoszenia cen… Jeśli zastanawiasz się czasami, skąd się bierze pracoholizm, to dopaminowy haj osiągnięć i uzależnienie od niego, jest jedną z odpowiedzi.

Jeśli dodatkowo swoją pracę uważasz za prestiżową, daje Ci ona jakiś określony, ważny dla Ciebie status społeczny, sprawia, że ludzie, na których Ci zależy (Mama, Tata, Mąż, Żona, Przyjaciele…) czują się z Ciebie dumni, to do dopaminy ma szansę dołączyć serotonina. Dorzucasz jeszcze więcej hormonalnego szczęścia do koktajlu… podobnie jest w przypadku, kiedy Twoja praca przyczynia się do dobrostanu innych. Dawanie innym szczęścia, pomaganie innym wpływa na Twoje poczucie zadowolenia i spełnienia, bez konieczności nagradzania się za to pieniędzmi.

W badaniach Gallupa nad relacją pieniędzy i szczęścia udowodniono, że wydawanie pieniędzy na innych, a nie na siebie, daje nam o wiele większe poczucie zadowolenia z tego, na co te pieniądze wydaliśmy. Wydając pieniądze na innych – my sami odczuwamy o wiele większe zadowolenie, spełnienie i szczęście. To poczucie zadowolenia trwa też dłużej niż przyjemność z zakupienia sukienki czy kolejnej pary butów. Czar rzeczy pryska szybko. Czar altruizmu – zostaje na dłużej, bo lubimy myśleć o sobie dobrze.

Podobnie jest z pracą – kiedy mamy poczucie, że nasza praca wnosi coś dobrego w życie innych – mniej patrzymy na to, ile nam za to płacą, bo samą nagrodą jest dla nas to, jak pomagamy innym i co robimy.

Trzeci element całej układanki to TRUD.

Jesteśmy skłonni zapłacić więcej za rzeczy, które wydają nam się trudniejsze, albo w wykonanie których widzimy, że włożono więcej trudu.

Kiedy kochasz to co robisz – to najczęściej łapiesz tak zwane „flow” i tracisz poczucie czasu. Z wielu badań nad stanem „flow” w życiu i pracy wiemy, że w tych momentach uruchamiają się najczęściej Twoje największe talenty, kompetencje i możliwości…

a praca, to co robisz, przychodzi Ci łatwo, lekko i przyjemnie. … i tu jest pułapka!

Kiedy coś przychodzi Ci łatwo – nie doceniasz włożonego trudu.

Bywa też, że wręcz nieetyczne wydaje Ci się brać dużo pieniędzy, za coś, czego zrobienie przyszło Ci łatwo. Dlaczego? Bo przecież robię to, co kocham, a do tego „to nic trudnego” (bo mi akurat wychodzi to łatwo). Stąd już bardzo bliska droga do tego, żeby za taką pracę oczekiwać mniejszego wynagrodzenia.

Zatracając się bez reszty w pracy, którą kochasz, zapominasz o tym, ile czasu poświęcasz na rozwój i szkolenie swoich umiejętności, warsztatu, kompetencji czy wiedzy… nie mówiąc o zwykłej kalkulacji, ile tak naprawdę czasu poświęcasz na wykonanie tego zadania, czynności czy zlecenia.

Kiedy coś przychodzi nam łatwo – mamy tendencję do niedoszacowania czasu, jaki na tę czynność poświęcamy oraz pomijamy znaczenie i koszty wcześniejszej drogi dojścia, do takiego poziomu mistrzostwa w swoim rzemiośle. Im bardziej masz poczucie, że mniej trudu wkładasz w pracę – tym mniej wartościowa Ci się ona wydaje. Weźmiesz za nią mniej pieniędzy, a chętniej i więcej zapłacisz komuś innemu za coś, co Tobie wydaje się trudne… albo za coś, gdzie widzisz, że ktoś włożył trud, aby osiągnąć dany rezultat.

Co zrobić, żeby sprawdzić czy łapiesz się na te pułapki i zarabiasz za mało?

Mam teraz dla Ciebie zadanie.

Przez chwilę załóż, że z jakiś od Ciebie niezależnych przyczyn nie możesz już dłużej pracować jak teraz. Twoja praca jest licencjonowana, a Twoja licencja właśnie wygasła i nie ma szans na jej rychłe odnowienie. Potrzebujesz pieniędzy i nie możesz sobie pozwolić na przerwę. … ale dostajesz propozycję, żeby robić to korzystając z licencji kogoś innego… niestety nie przepadasz za tą osobą i jej firmą. Nie masz jednak wyboru. Musisz podjąć pracę i podać stawkę. Ile zażądasz?

Masz kwotę?

To teraz zestaw to z tym, ile zarabiasz obecnie?

Jeśli właśnie stawka jaką chcesz za swoją prace poszła w górę, to poważnie zastanów się, co Cię powstrzymuje, żeby w obecnej pracy odważyć się na taką kwotę?


Jak widzisz, paradoksalnie, kiedy robisz to, co lubisz, pracujesz w zespole, który lubisz, z szefową lub szefem, którego lubisz… albo klientami, których lubisz – to rzadziej odważysz się na podwyżkę swoich cen w biznesie, albo na to, żeby pójść po podwyżkę. Jest też mniej prawdopodobne, że zmienisz pracę na inną, lepiej płatną… albo wprowadzisz cennik z wyższymi cenami.

Nie zamierzam Cię namawiać, żebyś zaczęła robić to, czego nie cierpisz (choć może byłby to ciekawy eksperyment, abyś wyceniła, ile dla Ciebie jest warta akurat taka praca). Praca, której nie lubisz to ogromny stres, który długofalowo ma wyniszczające skutki dla naszego zdrowia psychicznego i fizycznego, więc całościowe koszty – będą spore. Może się to zupełnie nie kalkulować ;-), bo więcej wydasz na lekarzy.

Natomiast chciałabym, abyś przestała myśleć o tej sytuacji na zasadzie: „albo praca, którą lubię, albo dobre pieniądze”.

Możesz mieć pracę, którą lubisz i zarabiać w niej dobre pieniądze!

Lubię powiedzenie, że w życiu mamy tyle, na ile się odważymy. Podobnie według mnie jest z wynagrodzeniem za pracę. Pieniądze i rozmowa o nich – ze sobą, klientami, szefami – jest czymś normalnym i nie powinna być  tematem „tabu”.

Natomiast głęboko wierzę również w to, że każdą ważną i dobrą dla nas zmianę, potrzebujemy zacząć od siebie. Przyjrzenia się sobie i temu, co ja sama konkretnie wnoszę do tej konkretnej sytuacji życiowej.

Te mechanizmy zaniżania wartości pracy, która przychodzi nam łatwo i którą lubimy, dotyczą nas wszystkich. Szczególnie dotyczą nas kobiet! Nie ma znaczenia czy pracujesz u kogoś, czy u siebie we własnym biznesie.

Zmiana mechanizmu krok po kroku 

Pierwszy krok do ich zmiany – to świadomość, że są. Drugi – to analiza, które i w jakim stopniu dotyczą Ciebie, a trzeci – to zmiana automatu, na którym jedziesz dziś, na bardziej świadome i zracjonalizowane ustalanie cen za swoją pracę.

Niezależenie od tego, czy pracujesz u kogoś, czy we własnym biznesie potrzebujesz wnieść więcej racjonalności, kalkulacji i zewnętrznego benchmarku do wyceny swojej pracy.

Przy patrzeniu na to, jak płaci rynek musisz upewnić się, że porównujesz jabłka z jabłkami – czyli wartość jaką dajesz z podobną wartością, jaką daje ktoś inny. … i tu jest kolejny haczyk, szczególnie we własnym biznesie, ale także na etacie!

Może się okazać, że traktujesz takie porównania zbyt personalnie. Łapiesz się na kolejne błędy poznawcze w ocenie sytuacji, a do tego – trudno jest Ci negocjować własne ceny, bo łączysz je ze swoim osobistym poczuciem wartości.

Dobra cena i wartość w biznesie – zaczyna się od tego, jakie emocje pieniądze wywołują u Ciebie, co o nich myślisz i jak oceniasz sama to, co dajesz światu jako biznesową wartość. Bez przepracowania tego na starcie albo zatrudnienia innej osoby do ustalania Twoich cen i negocjacji – zawsze będzie Ci trudno urwać się z haczyka własnych przekonań i błędów w ocenie tego, ile warta jest Twoja praca… a każda rozmowa o podwyżce, albo w drugą stronę, o rabacie będzie oznaczać dla Ciebie nieprzyjemny stres… albo nim dojdziesz na spotkanie czy wystawisz nowe ceny w sklepie – to samodzielnie obetniesz kilkadziesiąt procent, z wcześniej ustalonej stawki.

Każda zmiana – zaczyna się od odważnego, pierwszego kroku.

Może być mały, ważne jednak, żeby zrobić go jak najszybciej, na własnych zasadach, a nie czekać, aż „życie” nas do tego przyciśnie.

To jak? Wiesz od czego zacząć?

… no to #ZróbSwójRuch i przyjrzyj się temu, jak wyceniasz swoją pracę i na które haczyki się łapiesz!

Daj znać w komentarzu: 

Jakie widzisz u siebie blokady związane z rozmawianiem o wynagrodzeniu, cenach Twoich usług czy pieniądzach w pracy i biznesie? 

Jeśli masz sposób, który pomógł Ci się z nim rozprawić, to też koniecznie daj znać! Niech Twoje doświadczenie stanie się inspiracją dla innych.

Jeśli jednak: 

  • Masz problem z wyceną swojej pracy.
  • Potrzebujesz wsparcia i czujesz, że coś blokuje Cię przed zarabianiem dużych pieniędzy…
  • albo wiesz już, że musisz przepracować swoje przekonania o pieniądzach i ich zarabianiu.
  • Chcesz nauczyć się rozmawiać o pieniądzach w pracy otwarcie. Bez strachu nie tylko chcieć zarabiać więcej, ale także odważyć się o tym rozmawiać z szefem czy z klientami w biznesie.
  • Chcesz bez poczucia wstydu czy zażenowania podnosić ceny lub rozmawiać o podwyżce w pracy.
  • Mówić o wartości, jaką dajesz w taki sposób, żeby ludzie zapłacili więcej za Twoją pracę.
  • Zbudować zdrowe poczucie wartości i przekonanie o własnej kompetencji w pracy oraz przede wszystkim przestać zaniżać swoje stawki… to

Mam dla Ciebie rozwiązanie!

Warsztat online “#MindHack: Odważnie sięgam po WYŻSZE STAWKI” 

Na tym warsztacie wypracujesz mindset – czyli nastawienie, które pomoże Ci zarabiać więcej i skutecznie osiągać Twoje finansowe cele, a także poznasz konkretne narzędzia i techniki, które ułatwiają Ci rozmawianie o stawkach, wynagrodzeniu i zarobkach. Pozwolą trafiać do serc i umysłów szefów oraz klientów! 

Chcesz dowiedzieć się więcej? Klikaj i przeczytaj jak ten warsztat i ja możemy Ci pomóc!  

#MindHack PIENIĄDZE i ZARABIANIE warsztat on-line