Wydatki – bolączka każdego portfela. Tego prywatnego i tego firmowego. Chcąc oszczędzać ciągle słyszymy i myślimy o cięciu wydatków. … Tylko jak ciąć mądrze? Tak aby nie wylać dziecka z kąpielą? Na co wydawać więcej – bo w dłuższej perspektywie może okazać się to oszczędnością a z czego zrezygnować? Ostatnimi czasy z pomocą przychodzi nam nowy trend na mindfulness finansowy i uważne wydatki.

W zagranicznych publikacjach o finansach osobistych  i firmowych za oceanem, na popularności zyskuje właśnie ten temat. Zresztą „mindfulness” jest w tej chwili chyba jednym z „najgorętszych trendów” w USA i Europie Zachodniej. Nic więc dziwnego, że zawitał również do domowych i firmowych budżetów.

Osobiście mam jednak wrażenie, że jest to nic innego jak nasza staropolska GOSPODARNOŚĆ. Moją ulubioną definicję gospodarności przedstawiałam już w jednym z poprzednich artykułów: „Jak się bogacić? Poznaj sekret pełnego portfela”… A więc, tak dla przypomnienia:

„Gospodarność to zachowanie charakteryzujące się rozwagą w dysponowaniu środkami” słownik Webstera.

Jej przeciwnością jest oczywiście rozrzutność, marnotrawstwo czy ekstrawagancka konsumpcja.

Pewnie ubranie tego w modne obecnie pojęcie „mindfulness” znacznie lepiej się „sprzedaje” 😉 . Zresztą mi nazwa jest obojętna i każdy niech używa takiej jaka mu bardziej pasuje. Ważne jest jednak, żeby „złapać koncept”, a co jeszcze ważniejsze – stosować go w jakiejś formie w praktyce.

Co to jest mindfulness finansowy  i uważne wydatki?

Większość z nas myśląc o planie zarządzania własną gotówką automatycznie użyje słowa „budżet”, które podświadomie skojarzy nam się z oszczędnościami na wydatkach, cięciem kosztów, restrykcjami finansowymi… Co samo w sobie dla większości z nas nie jest miłym skojarzeniem.

A podobno nasze ciało i umysł naturalnie unika „niefajnych” rzeczy….Często właśnie wtedy podświadomie sabotujemy podejmowanie działań. Może właśnie dlatego prowadzenie budżetu – czy to domowego czy firmowego – jest dla wielu osób takie trudne. I tu właśnie „na ratunek” przychodzi teoria mindfulness w finansach, która ma na celu zmianę naszego podświadomego podejścia do wydatków. … i zdjęcia z nas stresu jaki często pojawia się przy wydatkach 🙂

Krok pierwszy to właśnie odejście od standardowego postrzegania każdego wydatku jako czegoś negatywnego. Wydatki dzielimy na 4 główne grupy, z których 3 są pozytywne, a tylko jedna jest destrukcyjna. Jakie to grupy? Zaczniemy od tej najgorszej 😉

Jak dzielimy uważne wydatki ?

1. Wydatki destrukcyjne

To wszystkie wydatki, które nie dodają wartości Twojemu życiu, są właśnie przeciwnością gospodarności. Reprezentują tę  marnotrawną, rozrzutną, nadmiernie konsumpcyjną stronę. Są bezsensowne, z zakupionych produktów czy usług nie korzystasz, nie są Ci do niczego potrzebne. Będzie to życie na kredyt konsumpcyjny; różne opłaty i abonamenty; ubrania czy buty w szafie, których nigdy nie ubierzesz; jedzenie, które wyrzucasz do kosza… I pewnie wiele, wiele innych.

2. Wydatki produktywne – pieniądz robi pieniądz

To wszystkie wydatki dzięki którym zarobisz więcej pieniędzy. W budżecie domowym będą to wszelkie inwestycje, które pozwolą Ci na generowanie pasywnego przychodu. Każda złotówka wydana na to, aby zarobić z niej przysłowiową kolejną złotówkę. W firmie może być to inwestycja w pracownika, który zarobi więcej pieniędzy dla firmy, zakup sprzętu podnoszącego efektywność czy inwestycja w nowy projekt biznesowy.

Ponadto do tej grupy zaliczają się wszystkie wydatki, które powodują, że Ty jesteś w swojej szczytowej formie. Możesz dzięki nim lepiej funkcjonować i co oczywiste zarabiać wtedy więcej pieniędzy. Mogą więc to być wydatki na: jedzenie, uprawianie sportów czy edukacje. Pamiętaj jednak, że aby edukacja nie stała się wydatkiem destruktywnym uzyskaną wiedze musisz zaaplikować w rzeczywistości.

3. Wydatki Ochronne

To wszystkie wydatki, które służą ochronie Ciebie i Twoich bliskich. Ochronie twojej produktywności i stylu życia jaki potrzebujesz wieść, aby zapewnić swoją produktywność. Doskonałym przykładem jest tu odkładanie pieniędzy na fundusz bezpieczeństwa, ubezpieczenia na życie, ubezpieczenie domu, samochodu, ubezpieczenie zdrowotne lub oszczędności na wypadek choroby, ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków, ubezpieczenie wakacyjne.

Co ważne te wydatki mają także na celu podniesienie Twojej produktywności. Zasada tu jest prosta. Jeśli masz wolną głowę od tych rzeczy, nie musisz martwić się przynajmniej o pieniądze przy różnych zdarzeniach losowych – będziesz pracować lepiej i wydajniej. Obudzi się w tobie większa kreatywność i odwaga do podejmowania działania. … A w przypadku nagłego zdarzenia – Twój budżet nie przeżyje nagłego szoku dużych wydatków.

4. Wydatki na styl życia

To chyba najbardziej subiektywna kategoria. Ta w której pewnie „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia” 😉 . Są to wydatki na przyjemności w postaci wakacji, czasu spędzanego z rodziną, jedzenie „na mieście”, czasami najnowszy iPhone czy inny gadżet…albo nowa para butów czy torebka 😉 , albo szeroko pojętą „dobroczynność”. Takie wydatki, które mają możliwość „odmłodzenia” Twojego ducha, dają Ci na dłużej zastrzyk energii. Sprawiają, że cieszysz się życiem. Są też często powodem dlaczego tak ciężko pracujesz. Ważną rzeczą jednak przy tym rodzaju wydatków to, że powinny one być finansowane z gotówki a nie z kredytu.

Tyle teorii… a jak jest z praktyką?

Ja ze swojej strony pewnie nadałabym „hierarchię” tym grupom wydatków. Najważniejsze są zdecydowanie produktywne. Fajnie jest przeznaczać na nie jak największą część dochodu. Wtedy pieniądz robi pieniądz, a z czasem na pewno dasz radę tą strategią osiągnąć wolność finansową. To pewnie też jedyna grupa w której nie polecam cięć ;-). … Tylko pewnie większość z nas musi najpierw przeorganizować mocno pozostałe grupy, aby móc sobie na nią pozwolić.

Dla mnie ważna jest też grupa wydatków ochronnych. W swoim budżecie zdecydowanie mocno się na niej skupiam. Zwyczajnie lubię „spać spokojnie” wiedząc, że na wypadek zdarzeń losowych jesteśmy zabezpieczeni finansowo. Do tego podoba mi umieszczenie w tej grupie wydatków na jedzenie – dodałabym jeszcze zdrowe, odżywcze jedzenie – oraz sport. W moim przypadku uprawianie sportu zdecydowanie poprawia to jak funkcjonuję. W sensie fizycznym, ale przede wszystkim to jak funkcjonuje moje głowa.

Fundusz bezpieczeństwa jest też dla mnie czymś co daje nie tylko „zabezpieczenie na czarną godzinę”, ale także w dużej mierze gwarantuje mi wolność podejmowania wielu decyzji zawodowych w zgodzie z moimi wartościami. Nie muszę się martwić z dnia na dzień „czy nasza rodzina ma z czego przeżyć”.

Kolejna grupa, czyli wydatki na styl życia są szalenie subiektywne. Ja mam kilka sposobów – wypracowanych na latach „porażek” w tym temacie… a były finansowane z gotówki, nie z kredytu. W obecnym świecie właśnie na tej grupie najłatwiej „popłynąć”. Reklamy, budowanie wizerunku produktów, marketingowe kreowanie potrzeb czy sprzedaży jeszcze nim w ogóle świadomie pomyślimy o zakupie – wszystkie te zabiegi mają w nas obudzić przekonanie: „przecież tyle pracowałam lub pracowałem i mi się należy”. Łatwo jest w ten sposób wydać wszystko co zarobiliśmy.

Także według mnie samo finansowanie wydatków na styl życia z gotówki nie wystarcza. Sytuacja idealna to taka, kiedy finansujemy je z zysków z wydatków produktywnych, czyli dochodu pasywnego. Nie namawiam Cię jednak do nadmiernej „ascezy” w tym punkcie i nie twierdzę, że ta grupa wydatków to „wszelkie zło”. Uważam, że do tej grupy – mimo jej „emocjonalnego” zabarwienia ( bo przecież ma finansować nasze przyjemności) warto podchodzić z dużą dozą zdrowego rozsądku.

Wreszcie wydatki destruktywne…. Konsumpcja z kredytu, płacenie za niepotrzebne produkty, usługi czy abonamenty – zwyczajnie z finansowego punktu widzenia jest bez sensu. Także, jeśli to robisz – to przestań to robić jak najszybciej… Ale też nie „biczuj” się zbytnio kiedy za jakiś czas znów złapiesz się na płaceniu za np. 100 kanałów TV podczas gdy oglądasz tylko 3 … i to w internecie. Po prostu także wtedy – jak najszybciej przestań to robić. Ucz się na błędach i nie rób tych samych wielokrotnie 😉


Trochę z tym uważnym planem zarządzania gotówką jest jak z dietą. Działa lepiej kiedy koncentrujemy się na jedzeniu jakie możemy jeść, a nie tym czego nam nie wolno. Podobno także tu: działa lepiej kiedy koncentrujemy się na trzech typach produktywnych wydatków. Łatwiej ciąć wtedy te destrukcyjne. Jedno jest pewne! Nim wydasz pieniądze – warto jest trochę pomedytować czemu ten wydatek ma służyć… I decyzję potem podjąć używając dużej dozy zdrowego rozsądku.

? A jakie Ty masz swoje sprawdzone sposoby na „uważne wydatki” ?

podziel się swoim doświadczeniem w komentarzu 🙂