W ostatnim tygodniu podatek jednolity rozgrzał emocje zarówno w „necie” jak i w „realu”. Pojawiło się wiele spekulacji, wiele wyliczeń… które jak „przysiąść i policzyć” to nie są między sobą spójne. Temat podatkowy jest jak najbardziej bliski moim zainteresowaniom – bo ma bardzo konkretny, realny wymiar… a może nawet bardziej „domiar” w pieniądzu. A jeśli chodzi o pieniądze – to lubię fakty i lubię wszystko policzyć.

…I chyba w tym przypadku – największy problem miałam właśnie z faktami i ustaleniem tego co faktycznie zostało powiedziane i ujawnione przez rządzących jeśli chodzi o zmiany i wprowadzenie jednolitego podatku, a co było pojawiającą się interpretacją w różnych artykułach…. Jeden z moich ulubionych „tytułów” wprowadzających w błąd brzmiał – „Sejm zatwierdził nowelizację o podatku jednolitym”- sugerujący mocno, że właśnie o to mamy już zakończony proces legislacyjny, albo „nowy projekt rządowy wprowadzający jednolity podatek w Sejmie”, podczas, gdy żaden projekt z konkretami finansowymi jeszcze nie został złożony.

 podatek jednolity facebookPodatek jednolity – co na dziś wiadomo?

  • Projekt ustawy ma być gotowy do połowy listopada. Potem parlament ma mieć 1-2 miesiące. Proces legislacyjny powinien się zakończyć do końca lutego – bo ZUS chce mieć przynajmniej 9 miesięcy na zmianę systemu informatycznego. Jeśli ten harmonogram prac zostanie dotrzymany to nowy podatek zacząłby obowiązywać od 2018 roku.
  • Na dziś zatwierdzono jedynie nowelizację umożliwiającą wymianę informacji pomiędzy ZUS a skarbówką. Połączenie baz danych jest konieczne do dokonania obliczeń i ustalenia nowych składek podatkowych i przygotowania konkretnego projektu.
  • Cała „operacja” ma być neutralna dla budżetu państwa – czyli sumarycznie ma do niego wpływać tyle samo pieniędzy. Ogólną intencją zmian jest to, że mają zyskać zarabiający najmniej, a zapłacić więcej mają najbogatsi.
  • Wprowadzenie jednolitego podatku będzie oznaczało likwidację podatku liniowego 19%
  • Podatek ma łączyć to co płacimy obecnie na ZUS / PIT / NFZ.
  • Podatek ma objąć wszystkie dochody z pracy niezależnie od formy prawnej.
  • Progów podatkowych ma być około 4-6, ustawionych w miarę często na początku skali.
  • Minimalna stawka 19,5% maksymalna około 40%.
  • Według deklaracji ministra – Ci, którzy zarabiają powyżej 120tys. PLN rocznie zapłacą więcej
  • Spadną obciążenia ZUS dla drobnych przedsiębiorców z 1120PLN (kwota w 2016, 2017 będzie już prawie 1200PLN) do około 500PLN. ZUS ma być płacony od dochodów, ale na początek od wysokości płacy minimalnej.
  • Dla przedsiębiorców podatek ma być płacony od dochodu. Na początku składka ryczałtowa ma być od około 500PLN i potem ma systematycznie rosnąć wraz z dochodem. Jeśli małe dochody, poniżej 2000PLN miesięcznie to przedsiębiorca zapłaci składkę minimalną i podatek będzie prawie cały w kwocie wolnej od podatku.
  • Kwota wolna od podatku ma być podniesiona do około 8000PLN…ale najważniejsze jest jeszcze niewiadome, o czym więcej za chwilę.
  • Ulgi na dzieci, wspólne opodatkowanie małżonków, koszty uzyskania przychodu przy umowach zlecenie oraz umowach o dzieło co do zasady mają się nie zmienić. Mają zostać bardzo podobne.
  • Rząd nie obawia się tego, że przedsiębiorcy będą uciekać w koszty. Dziś przecież też uciekają. Według ministra jeśli ktoś pokazuje koszty to dobrze – oznacza, że inwestuje zarobione pieniądze i to dobrze.

Podatek jednolity – czego jeszcze dziś nie wiemy?

  • Na początek podstawowe i najważniejsze – nie wiemy jaki będzie projekt ustawy.
  • Jakie będą ostateczne progi podatkowe, ile ich będzie. Co pomiędzy stawką minimalną a maksymalną.
  • Kto dokładnie zyska a kto straci. W niektórych artykułach pojawiają się informacje, że 40% zapłacą osoby zarabiające 6000PLN miesięcznie, sam minister w wywiadzie mówi o 120.000 PLN rocznie, czyli 10.000 miesięcznie. Jest wiele spekulacji i dezorientacji. Poseł PIS Adam Abramowicz w jednej z wypowiedzi tłumaczy, że rozwiązanie ma przynieść korzyści małym biznesom zarabiającym mniej niż 5000PLN miesięcznie. Mają one zyskać około 500PLN. Jednak w wywiadzie ministra Kowalczyka, konkretna kwota „pomiędzy” minimalnym a maksymalnym progiem nie pada.
  • Kwota wolna od podatku zostanie co prawda podniesiona do ok. 8000PLN, ale nie wiadomo na jakich zasadach będzie ona funkcjonować. Czyli czy jak teraz będzie odliczana od podstawy opodatkowania dla wszystkich czy będzie to minimalny dochód ze stawką „0” i na przykład ktoś z dochodem 10.000 zapłaci podatek od całości, a nie tylko od nadwyżki ponad 8000 PLN, czyli od 2000PLN
  • W zeszłorocznych wypowiedziach rządu pojawiły się informacje, że w przypadku zatrudnienia i umów z pracodawcą jednolity  podatek ma obejmować zarówno koszty płacone przez pracownika (ZUS/PIT/NFZ) jak i koszt pracodawcy. Na dziś w wywiadzie nie ma nic na ten temat. Zmienianie tego nie wydaje się jednak logiczne i spójne z intencją uproszczenia całego systemu podatkowego i wprowadzenia jednolitej daniny.
  • Nie wiadomo, kto będzie ściągał nową daninę – ZUS czy skarbówka. Podobno są już spory w obawie przed zwolnieniami, ale minister uspokaja, że pracy starczy dla wszystkich.

Podsumowując, właściwie nie mamy żadnych konkretów, poza ogólną intencją „zyskają najbiedniejsi, stracą najbogatsi”, stawką minimalną około 19,5% i maksymalną około 40%, obniżeniem ZUS dla najmniejszych przedsiębiorców z 1120PLN/1200PLN do 500PLN. Sam minister mocno „zastrzega”, że konkrety będą dopiero po połączeniu baz ZUS i skarbówki.

Opierając się jednak o pewne informacje podane przez ministra, można pokusić się przybliżone wyliczenia. Oczywiście przyjmując też pewne uproszczenia – na przykład dla wyliczeń dla przedsiębiorców zakładając zerowe koszty. Wyliczenia te pokazują „jakiś” kierunek, kto faktycznie najbardziej może zyskać a kto może stracić na wprowadzeniu podatku jednolitego.

Podatek jednolity – kto może zyskać najbardziej: 

  • Zarabiający najmniej, na minimalnych pensjach ok. 2000 brutto mogą zyskać około 450-500PLN
  • Przedsiębiorcy na działalności gospodarczej zarabiający rocznie około 20.000 – 25.000 mogą zyskać nawet około 8500 rocznie / ok. 500-700 miesięcznie.
  • Mali przedsiębiorcy zarabiający poniżej nowej, podniesionej kwoty wolnej od podatku 8000PLN. Obecnie musieli płacić miesięcznie ryczałtowy ZUS (ok. 1121 w 2016, w 2017 prawie 1200 PLN), według nowej propozycji ma to być ok. 500 PLN oraz nie zapłacą podatku dochodowego do tego progu (obecnie od większości tych 8000 PLN odprowadzali podatek 18%, kwota obniżająca podatek to 556 PLN rocznie)
  • Wypowiedź posła PIS Adama Abramowicza sugeruje, że mają zyskać również przedsiębiorcy zarabiający do ok. 5000 PLN miesięcznie. (biznesy kwiaciarek, fryzjerek, sprzątaczki, pracownicy ochrony). Mają zyskać około 500 PLN, co by sugerowało, że próg 19,5% byłby utrzymany przy rocznych dochodach 60.0000 PLN

Podatek jednolity – kto może stracić najwięcej:

  • Przedsiębiorcy zarabiający najwięcej.. tylko gdzie jest granica „bogactwa”? Głównie będą to pewnie Ci, którzy na dziś płacą podatek liniowy (obecnie próg jego opłacalności zaczyna się od niewiele ponad 96.0000 PLN dochodu, przy wspólnym rozliczaniu się z niepracującym małżonkiem jest to kwota znacznie większa – ponad 190.000). Teraz około 0,5 miliona przedsiębiorców rozlicza się liniowo. Są to głównie tłumacze, prawnicy, specjaliści od IT, branża budowlana, trenerzy/szkoleniowcy, stomatolodzy czy nawet blogerzy.
  • Dla przykładu – przedsiębiorca / samozatrudniony zarabiający 120.000 rocznie, płacący obecnie pełen ZUS może zapłacić nawet o 16.000-17.000PLN rocznie więcej. Miesięcznie, jeśli podzielić tą kwotę liniowo może to być około 1400 PLN. Obecne łączne obciążenia to około 26%, a stawka maksymalna ma być podniesiona do 40%. W wypowiedziach ministra pojawiła, się jednak sugestie, że miałoby to być kilkaset złotych więcej (300-500). Wszystko zależy więc od tego, gdzie będzie ustawiony próg maksymalny i jak będzie wyglądała kwestia funkcjonowania kwoty wolnej od podatku.

Niejasna jest sytuacja dla:

  • osób zaczynających działalność, posiadających wysoki dochód, a mogących skorzystać z tak zwanego małego ZUS. Dziś Ci przedsiębiorcy korzystają z preferencyjnej stawki ZUS (465PLN miesięcznie) przez 2 lata. Nie ma limitu dochodu. Jeśli jednolity podatek miałby również znieść preferencyjne stawki dla start-upów, a wszystko zależałoby od dochodów przedsiębiorcy to możliwe, że lepiej zarabiający zapłacą więcej. Na przykład dla zarobków 120 000 rocznie PLN obecnie całościowe obciążenia z 21% skaczą do stawki maksymalnej 40% i przedsiębiorca musi zapłacić ok. 20.000 PLN daniny dla Państwa rocznie więcej ( ponad 1600 PLN miesięcznie jeśli rozłożymy liniowo). Jako przykład – dla osób zarabiających około 50.000 PLN miesięcznie, jeśli miałaby mieć zastosowanie inny próg niż najniższy 19,5% , załóżmy 30% może to oznaczać, że zapłacą ok. 4500-5000 PLN rocznie więcej.
  • osób zarabiających dobrze i pracujących na umowach o dzieło czy zlecenie korzystających z wysokich kosztów uzyskania przychodu. Najbardziej oczywiście zagrożone są umowy o dzieło, gdzie nie płacimy ZUS. Zakładając, że co miesiąc mamy umowę w stałej wysokości 10.000 PLN, czyli rocznie 120.000 PLN to obecnie uwzględniając próg maksymalnych kosztów uzyskania przychodu, podatek 18% zapłacimy od kwoty niewiele ponad 77.000, czyli niecałe 14.000 (13.900). Zakładając, że koszty uzyskania przychodu zostają na niezmienionych zasadach, ale w nowym rozwiązaniu wkraczamy w kolejny próg podatkowy na przykład 25% to zapłacimy rocznie 5400PLN podatku więcej. Jest to oczywiście czysta spekulacja, bo nie wiemy dokładnie jakie będą kolejne progi podatkowe i przy jakich kwotach będą „uruchamiane”. Nie wiemy także jaki będzie próg maksymalnych odliczenia kosztów uzyskania przychodu przy takich umowach
  • dobrze zarabiających osób na umowach o pracę – nie wiemy gdzie będzie postawiony próg „zamożności” i tak na 100% czy podatek jednolity obejmie koszt pracownika i pracodawcy. Dla tych samych jak w przypadku przedsiębiorców 10.000 PLN miesięcznie (120.000 rocznie), jeśli założymy, że podatek nawet najwyższy 40% zastępuje również koszt pracodawcy – to mamy jednak nadal uzysk około 300PLN miesięcznie. Jeśli zastępuje on jedynie koszt pracownika – to musimy dopłacić około 900PLN miesięcznie. Wypowiedzi ministra odnośnie uzysku dla osób na pensji minimalnej, że będą około 400-500 PLN sugerowałyby jednak scenariusz zastąpienia całości pracownika i pracodawcy. Właśnie w  takim przypadku, przy pensji minimalnej wychodzi te 400-500 PLN więcej dla pracownika miesięcznie.

Podsumowując – takie postawienie sprawy oraz hipotetyczne obliczenia  pozwala się domyślać, że na „celowniku ustawy” są jednak głównie dobrze zarabiający, samozatrudnieni przedsiębiorcy. To oni zapłacą więcej. Czyli w części sytuacje w których to umowy o pracę zostały zastąpione samozatrudnieniem oraz prezesi spółek cywilnych (one nie mają osobowości prawnej, nie płacą CIT a właściciele/ prezesi rozliczają się najczęściej na własnej działalności gospodarczej).

Zyskać mają faktycznie osoby najmniej zarabiające jak i mali przedsiębiorcy, którzy mają problem z dochodami i dodatkowo „zabija ich” obecnie wysoki pełen ZUS (1120-1200PLN niebawem). „Premiowane” więc mają być nisko dochodowe biznesy, co oczywiście jest zachętą do „nabijania kosztów” w danym roku podatkowym. Zresztą to chyba mnie osobiście najbardziej przeszkadza w tym rozwiązaniu, bo zachęca ono przedsiębiorców do konsumpcji, a nie gromadzenia kapitału na „cięższe czasy” czy na większe, długoterminowe inwestycje. … a takie podejście jak wiecie nie idzie w parze z ideą mojego bloga.

Obecnie, na podstawie zatwierdzonej noweli ustawy mają być połączone bazy ZUS i Skarbówki ( i tylko tego dotyczyła zresztą zatwierdzona nowela). Dopiero na tej podstawie rząd poda konkretne wyliczenia i progi, przygotuje i złoży w sejmie projekt ustawy.

Plusem całej reformy oczywiście może być samo uproszczenie i ujednolicenie obecnego systemu, który jest naprawdę bardzo skomplikowany…zresztą przeciętnemu zaczynającemu dziś działalność przedsiębiorcy trudno jest samodzielnie zrozumieć, policzyć i wybrać najlepszą dla siebie opcje podatkową, co już poruszałam w jednym z moich „biznesowych” artykułów.

Największe zagrożenia, poza „postawieniem na koszty i konsumpcje” u przedsiębiorców, to ucieczka jeszcze większej ilości biznesów w szarą strefę. Ponadto cześć z najlepiej zarabiających przedsiębiorców, szczególnie w zawodach „innowacyjnych” czy kreatywnych bez skrupułów przeniesie się w inna rezydencje podatkową. Dla specjalisty z IT, copywritera czy grafika – nie ma już dziś znaczenia z jakiego miejsca pracuje. Ci ludzie z pewnością dostaną motywację do tego, aby poszukać alternatywnego dla siebie miejsca prowadzenia swojego biznesu ( i dalej legalnie będą mogli obsługiwać również swoich klientów w Polsce). Przedsiębiorcy pewnie też będą poważnie rozważać zmianę formy prowadzenia działalności. Założenie spółek handlowych i przejście na podatek CIT. Gdzie do kwoty 1.250tys Euro obecnie CIT jest 15%… ale prawda jest taka, że i w CIT już dziś rządzący zapowiadają „jakieś” zmiany, prawdopodobnie zastąpienie go podatkiem obrotowym.

„Diabeł” więc tkwi w szczegółach, których na dziś nie znamy – czyli gdzie dokładnie zostaną ustawione progi dochodów od jakich zapłacimy nowy podatek oraz ilość i wysokość progów podatkowych. Na konkrety, jak pisałam wyżej przyjdzie nam poczekać do około połowy listopada według zapowiedzi rządu. Wtedy dowiemy się kto jest „bogaty, bogatszy i najbogatszy” i będzie czas na dokładne liczenie. W niektórych przypadkach natomiast warto już dziś zacząć się przygotowywać na wyższe wydatki, a także rozeznać i rozważyć opcje alternatywne.

O pomysłach reformy podatkowej i wprowadzeniu podatku jednolitego krótko opowiadałam w programie „Dzień Dobry TVN”. Materiał wprowadzający, sondę uliczną z przymróżeniem oka o tym „kto jest bogaty” przygotował Filip Chajzer. Samą rozmowę w studio znajdziesz w załączonym linku, poniżej materiału Filipa.

podatek jednolity DDTVN


Napisałam ten artykuł w celu uporządkowania i podsumowania tego co faktycznie na dzień dzisiejszy w aspekcie finansowym zostało przedstawione jeśli chodzi o pomysł jednolitego podatku. Nie jest absolutnie moim zamiarem rozpoczęcie pod tym artykułem jakiejś dyskusji politycznej, kto jest „dobry” a kto „zły” w sensie politycznym.

Zachęcam Was do merytorycznych komentarzy pod tym wpisem. Komentarzy, które odnoszą się do konkretnych proponowanych rozwiązań i ich skutków finansowych. Jeśli masz jakieś doświadczenia w tym jak funkcjonuje to w innych państwach – podziel się w komentarzu tym doświadczeniem z innymi. Nie chcę tu jednak „nadmuchać” emocjonalnej dyskusji politycznej, bo interesują mnie wyłącznie finansowe fakty i konsekwencje pójścia w takim kierunku. Jak każdy kij tak i to rozwiązanie ma dwa końce. Jedni zyskają inni stracą. Ten blog to blog finansowy nie polityczny.

Szacunek do odmiennych poglądów jest dla mnie jedną z podstawowych wartości w życiu i na tym blogu. Także moja ogromna prośba do Was o uszanowanie odmiennych opinii i zachowanie tzw. kultury osobistej wypowiedzi.

ps. Wszelkie agresywne, obraźliwe czy „trollujące”, wypowiedzi jako „właściciel” tego miejsca w sieci będę zwyczajnie usuwać.


Masz Talent Kasia IwanoskaPolub moją stronę Finanse od Kuchni – Kasia Iwanoska na Facebooku

Jeśli podobał Ci się ten artykuł udostępnij go proszę swoim znajomym, zostaw „lajka” lub komentarz, a  będę wiedziała, że moja praca ma sens. Dla mnie taki Twój gest to ogromna motywacja do dalszej pracy!
IMG_0280

 

 

NIEB_BANER koniec post-okrag