Materialistka, czyli ja. Materialista, czyli ja. Ko jest gotowy na takie wyznanie przed lustrem? Brzmi równie dobrze jak egoistka czy egoista, idzie w parze z: „bogaci są źli”, „bogaci to złodzieje” czy też „pieniądze są złe i brudne”. Większość z nas bardzo łatwo ulega negatywnemu myśleniu o pieniądzach i byciu bogatym. Jeśli chcesz naprawdę zrealizować swoje cele finansowe, potrzebujesz także poważnie zweryfikować i zmienić w swoje głowie myślenie o pieniądzach, bogactwie.  … I także zaakceptować swój nowy, nadchodzący wraz z pieniędzmi „wizerunek”.

„Psychiczny” mechanizm naszego funkcjonowania jest bardzo prosty. Nasze myśli budują emocje. Emocja pcha nas do działania (albo przed nim powstrzymuje). Działanie buduje efekty, a więc i nasze historie życiowe.  To działanie w danym obszarze determinuje to, czy odnosimy porażkę, czy sukces. W jednym z moich poprzednich artykułów „10 myśli, które niszczą Twoje finanse” pisałam już o pułapkach myślowych, które oddalają Cię od bogactwa oraz o tym, jak „stajesz się tym”, o czym myślisz. Jeśli źle myślisz o pieniądzach i ludziach bogatych, „nie ma bata” będziesz podświadomie, wewnętrznie „sabotować” działania, aby stać się jedną lub jednym z nich. Wierz mi, że szczególnie na stracie, to co odróżnia bogatych od biednych, to wcale nie są pieniądze, ale to, co i jak myślą o nich, o sobie i otaczającym ich świecie. Dzięki temu podejmują działania, budują inne nawyki, a w konsekwencji dochodzą do bogactwa.

Chcę Ci dziś opowiedzieć o tym, dlaczego, jeśli chodzi o pewne obszary życia, a w szczególności pracę zarobkową jestem materialistką. Materialistką – czyli kobietą kierującą się w życiu pragnieniem zdobycia korzyści materialnych. Nie mam też problemu z tym, jak ktoś mnie tak nazywa. Nie mam z tym problemu, bo dokładnie wiem, dlaczego pieniądze są ważne w moim życiu i jakie moje podstawowe, ważne dla mnie, wartości pozwalają mi realizować. Wiem, dlaczego szczególnie w zawodowym, ale też „domowo-finansowym” obszarze potrzebuję kierować się właśnie chęcią zarobku czy zaoszczędzenia pieniędzy. Robić to bez wstydu, że dla mnie „liczy się pieniądz”.

Materialistka - przekonania o pieniądzach facebookPieniądze są zresztą dla mnie jedną z niewielu sfer życia, które w bardzo dużym stopniu mogę kontrolować i mieć na nie wpływ. Powiesz: „A co ze zdrowiem?”  Oczywiście, przez mój styl życia, to co jem, aktywności sportowe itp. mam spory wpływ na to, jaki jest, czy będzie mój stan zdrowia. Genetycznych obciążeń zdrowotnych jednak nie zwalczę zupełnie, więc mimo „higienicznego” prowadzenia się, kilka chorób może mnie jednak „dopaść” i tak. Zarabianie, oszczędzanie, wydawanie pieniędzy jest fajne, bo właściwie w 100% jest kontrolowane przeze mnie. Na mało który obszar życia sama mam aż taki wpływ, jak na pieniądze. To, że nie pochodzisz z „bogatego domu”, nie obciąża Cię na tyle, aby tego bogactwa nie móc osiągnąć.  Szczególnie w sferze finansowej, to jak myślisz o pieniądzach, ludziach bogatych, nastawieniu do konsumpcji, stylu życie będzie miało bezpośredni wpływ na to, czy i jak generujesz dochód i oszczędzasz.

Materialistka – czyli po co mi pieniądze!

Poznaj teraz moją historię oraz 3 podstawowe wartości życiowe, które pozwala mi realizować właśnie zarabianie i posiadanie pieniędzy. Dla jasności: nie uważam też moich wartości za coś szczególnie „oryginalnego”, bo według mnie odwołują się one do podstawowych potrzeb ludzkiej egzystencji. Jestem pewna, że również Ty nosisz w sobie właśnie te potrzeby. Zobacz więc, na moim przykładzie jak pieniądze i chęć czerpania „korzyści materialnych” mogą pomóc Ci je zrealizować.

1. BEZPIECZEŃSTWO – pieniądze dają mi bezpieczeństwo.

Przez długi czas była to dla mnie główna funkcja pieniędzy. W moim domu rodzinnym bywało różnie. Były momenty, kiedy te pieniądze były i takie, kiedy ich naprawdę brakowało. Szybko nauczyłam się, że żeby jeść, ubrać się, mieć prąd i gaz potrzebujemy pieniędzy, które pochodzą z pracy. Na miesiąc przed maturą zmarł nagle mój Tata. To była kolejna lekcja, że nikt nie jest „niezniszczalny” i nie każdy dożyje spokojnej starości. Co więcej, gdyby nie to, że moja Mama była zawodowo aktywna i życiowo zaradną kobietą, ja nauczyłam się zarabiać już jakieś sensowne pieniądze w liceum, to finansowo byłoby naprawdę kiepsko. Ile jest przecież takich rodzin, gdzie to jedna osoba utrzymuje finansowo dom i nie ma oszczędności czy żadnego zabezpieczenia na wypadek, jeśli tej osobie coś się stanie.

Nie zrozum mnie źle, każdemu życzę tego, aby mógł wybrać taki model „rodziny”, jaki mu pasuje. Jeśli para czy małżeństwo decyduje się na to, że jedno pracuje, a drugie zajmuje się domem i każdy czuje się dobrze w swojej roli, to fantastycznie! To, czego nie rozumiem w takim modelu to „akcje” typu: wyjazd na super hiper wakacje, zakup kolejnych gadżetów i finansowanie nadmiernej „konsumpcji” podczas, gdy nie ma sensownej rezerwy gotówki, czy jakiegoś innego ubezpieczenia na wypadek, jeśli coś się stanie osobie zarabiającej… o zabezpieczeniu emerytalnym już nie wspomnę.

Czy to się komuś podoba, czy nie pieniądze w dzisiejszych czasach są ważne do zapewnienia podstawowego poczucia bezpieczeństwa. Dziś są podstawową strategią na realizację naszych podstawowych potrzeb jak: jedzenie, miejsce do mieszkania, czy chociażby leczenie jak zachorujemy. Kiedy nasze podstawowe potrzeby nie są zaspokajane, pojawia się ogromne poczucie zagrożenia i stresu. Przechodzimy w tryb „walki o przetrwanie”.

Na „luksus” twierdzenia, że pieniądze nie mają w życiu znaczenia stać ludzi, którzy je posiadają i dawno nie doświadczyli braku finansowania na swoje podstawowe potrzeby. Wystarczy porozmawiać z tymi, co nie mają naprawdę „co do garnka włożyć” albo czym ogrzać domu na zimę. Z tymi, co mają „komornika na głowie”, a mandat 50 czy 100PLN za brak biletu w komunikacji urósł do prawie 2000PLN zadłużenia, z tymi, co zmagają się z chorobą i nie stać ich na zapłacenie prywatnie za badania (zamiast czekać w kolejkach NFZ, o wykupieniu drogiego leczenia już nie wspomnę).

Jeśli wierzysz, że pieniądze są złe, brudne, nie są ważne w życiu – zrób sobie test. Spróbuj przeżyć, przez tylko tydzień nie mając nic w lodówce, nie mając, gdzie mieszkać. Oczywiście, że da się – wiele ludzi tak żyje. Poziom stresu i ogólne poczucie zagrożenia będą dla Ciebie jednak niewyobrażalne w porównaniu do tego, jakie masz dziś… mając nawet przysłowiowego „upierdliwego” szefa, którego nie lubisz nad głową.

Pieniądze są najprostszą, najbardziej komfortową strategią w dzisiejszych czasach zapewniającą zwyczajne przetrwanie i nasze codzienne funkcjonowanie. Nie rozumiem ludzi, którzy tego nie doceniają. Oczywiście znajdziesz osoby, które posiadane pieniądze wykorzystują do złych celów, ale znów – jest to mniejszość. Większość z nas wykorzystuje pieniądze do zapewnienia codziennego funkcjonowania i bezpieczeństwa naszego, naszych bliskich i rodzin.

Po co na podstawie nielicznych wyjątków tak łatwo i chętnie budujesz przekonanie, że posiadanie pieniędzy jest złe?  To nie jest ani logiczne, ani nie służy dobrze na Twoją „głowę” i samopoczucie. Pieniądze są bezosobowe. To Ty i Twoje działania nadają im znaczenie. Nie patrz na „ogólne” opinie. Spójrz na swoje najbliższe otoczenie. Ludzi, których znasz, a nie takich o których „gdzieś słyszałeś”. Ile masz wkoło siebie ludzi, którzy robią dobry uczynek z pieniędzy, a ile takich, którzy faktycznie używają pieniędzy w złych celach?… no właśnie. Na „wyjątku” nie buduje się reguły. Podobnie z przekonaniami – nie buduj ich na podstawie jednego incydentu.  Nie daj „wpuścić się w kanał” powszechnego myślenia i przekonania o „szatańsko nieczystej mocy pieniądza”.

2. WOLNOŚĆ – pieniądze gwarantują mi wolność.

O tym przekonałam się dość szybko, że jak mam własne pieniądze to nie muszę „prosić się” rodziców o to, żeby mi coś kupili. Pierwsze, cenne doświadczenie wolności jak jest się nastolatką!

Z biegiem lat okazało się, że wolność, jaką dają pieniądze to zdecydowanie coś więcej. Jeszcze w trakcie studiów zmieniłam pracę i „trafiłam” do firmy oraz rodzaju pracy, który zupełnie gryzł się z moimi podstawowymi wartościami w życiu. Oczywiście wtedy jeszcze nic nie wiedziałam o tzw. spójności życiowej (z angielskiego „Integrity”), sama pewnie zapytania o moje życiowe wartości i pracę „wywaliłabym” wielkie oczy i spytała „Ale co????… to jest praca, biznes! Trzeba je oddzielać od życia prywatnego”.

W każdym razie w tym miejscu nic nie było takie „jak potrzeba”: rodzaj pracy, atmosfera, szefowie, relacje w zespole. Mając odłożone pieniądze na utrzymanie się, mogłabym już po tygodniu czy dwóch zrezygnować, ale tak nie było. Wtedy właśnie odkryłam coś takiego jak moje wartości życiowe, które również w pracy potrzebuję realizować oraz to, że potrzebuję oszczędności (i to sporych!), żeby nigdy więcej nie znaleźć się w takiej sytuacji. Natychmiast intensywnie zaczęłam szukać nowej pracy, którą szczęśliwie bardzo szybko znalazłam. Moje „cierpienie” nie trwało więc długo. Nowa praca była super, ale już wiedziałam, że chcąc zapewnić sobie wolność (albo zwyczajnie nie znaleźć się w takiej sytuacji nigdy więcej) potrzebuję odkładać pieniądze, tak żeby nawet kilka lat móc „przeżyć” bez pracy.

Z biegiem lat okazało się, że to właśnie posiadanie zasobów pieniężnych czy pasywnego dochodu daje możliwość mówienia tego, co się myśli i nie trzeba w pracy czy w życiu „wikłać się” w żadne „korporacyjne” czy „polityczne”, „rodzinne” itd. układy. Dają wolność podróżowania i poznawania dzięki temu innych perspektyw, dają możliwość szybkiego działania jak coś dzieje się z naszym zdrowiem. Dają też możliwość sporego zrelaksowania się – bo nie musisz „walczyć” finansowo o „jutro”. Dają możliwość poświęcenia czasu na to, co nas kręci i cieszy, bo zwyczajnie możesz sobie pozwolić na to, aby przez krótszy czy dłuższy czas nie pracować (w tradycyjnym pojmowaniu tego, czym jest praca zarobkowa).  Dają możliwość, że jeśli cokolwiek nie podoba mi się w miejscu, w którym żyje, to mogę spakować siebie i rodzinę i zwyczajnie się przeprowadzić. W biznesie pieniądze to wolność wybierania partnerów biznesowych czy nawet klientów, jakich obsługujesz. Także przynajmniej dla mnie zalet posiadania pieniędzy i gwarantowania sobie wolności jest bardzo wiele.

Zgodzę się ze stwierdzeniem, że pieniądze to władza. Tak władza nad Twoim życiem i decyzjami, jakie podejmujesz bez strachu o „finansowe jutro”. Władza wolności decydowania właśnie bez strachu. W ostatnim czasie wydaje mi się, że wiele osób boi się oddania ludziom tej władzy. Stąd być może takie szerzenie przekonania, że bogaci, pieniądze to zło. Łatwiej „rządzi się” ludźmi z poczuciem zagrożenia podstawowej egzystencji, sfrustrowanymi brakiem realizacji swoich potrzeb niż tymi, którzy mają środki do tego, aby być niezależnymi i móc wyrażać swoje autonomiczne opinie, o podejmowaniu decyzji już nie wspomnę. Najłatwiej też jest zablokować „bogacenie” się ludzi poprzez zbudowanie barier psychologicznych właśnie w nas samych. A do tego skuteczne jest właśnie budowanie nieprawdziwych przekonań, że pieniądz to wszelkie zło, wszyscy bogaci są źli. …brzmi znajomo?

Nie daj złapać się w tę pułapkę! Określ samodzielnie jakie „wolności” zapewni Ci posiadanie gotówki, oszczędności, zabezpieczenia finansowego. Gwarantuję Ci, że Twoja motywacja do zarabiania i oszczędzania zdecydowanie wzrośnie.

3. POCZUCIE SENSU – pieniądze dają mi możliwość pomagania innym.

Poczucie sensu to podstawowy czynnik odróżniający ludzi szczęśliwych od tych nieszczęśliwych czy pogrążonych w „depresji” (tej „potocznej”, bo ta „kliniczna” to choroba i zupełnie inna sprawa).

Ile razy, mając gorsze samopoczucie, chwilę zwątpienia mówisz – to bez sensu. No właśnie. Choć pewnie dla wielu zabrzmi to kontrowersyjnie, to właśnie pieniądze dają mi takie poczucie sensu. Są jedną ze strategii na realizację tej potrzeby. Dzięki nim mam możliwość pomagania innym, a dla mnie bycie „przydatną i pomocną” dla innych jest bardzo ważne. Oczywiście mogę realizować je także przez wiele innych aktywności, jak chociażby ten blog, gdzie bezpłatnie dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem… ale…

…no właśnie, „ale”… Wielokrotnie spotykam się z sytuacją, gdzie innym ludziom do tego, aby „wystartować” w życiu, odbić się od „przysłowiowego dna”, czy zapewnić realizację swojej potrzeby bezpieczeństwa, czy wolności potrzebne są właśnie pieniądze. Zastrzyk gotówki, którego nie mają. Właśnie posiadanie pieniędzy i nadwyżek na ten cel ułatwia nam takie pomaganie.

Może to być pomoc skierowana do osób, których nie znamy, ale także ta skierowana do naszych bliskich. Dla mnie taką formą „rodzinnej” pomocy jest np. finansowe pomaganie swoim rodzicom czy dziadkom, którzy dostają ZUS’owskie emerytury i często zwyczajnie inwestując w naszą naukę, czy nasz „start w życie” nie odłożyli zbyt wiele na ten cel. Może to być bezzwrotna „pożyczka”, dla kogoś z bliskich, kto znalazł się w życiowo trudnej sytuacji czy sfinansowanie potrzebnych badań zdrowotnych, rehabilitacji, a nawet szkolenia, które pozwoli zdobyć nowe umiejętności i zmienić pracę na lepszą.

Form pomagania może być wiele, niekoniecznie tylko te „hucznie” ogłaszane na Facebooku czy Instagramie. Fajnie oczywiście jest mieć jak najwięcej funduszy na ten cel, tak aby krąg osób, którym pomagamy, był szeroki i nie ograniczał się tylko do najbliższej rodziny, czy 1% podatku przekazanego na ten cel. Do tego właśnie potrzebne jest zarabianie naprawdę dużych pieniędzy. Pomyśl, co by było, gdyby każdy z nas w roku mógł sobie pozwolić na to, aby 5,10 czy 15% swoich dochodów spożytkować na pomoc drugiemu człowiekowi!

To Ty swoimi działaniami, tym jak będziesz zdobywać i pożytkować pieniądze nadasz im sens. Skup się na tym, ile dobra, w prosty i skuteczny sposób możesz wokół siebie dzięki nim wygenerować.


Jak więc widzisz, jeśli chodzi o zarabianie pieniędzy, jestem materialistką. Chcę zarabiać, oszczędzać i reinwestować więcej i więcej, żeby „coraz więcej” wyciągać z tego systemu. W zarabianiu pieniędzy jestem również egoistką – bo używam je do realizacji swoich egoistycznych potrzeb:

  • bezpieczeństwa dla mnie i bliskich mi osób,
  • wolności – znów dla mnie i bliskich mi osób
  • oraz poczucia sensu, że komuś na tej planecie skutecznie pomagam. 

Źle mi z tym, że wiele osób tak o mnie pomyśli: materialistka, egoista? Tak mnie oceni? Nie – to ich sprawa. O tym, jakim jestem człowiekiem, decyduje to, co robię, a nie to, jak oceniają mnie inni, szczególnie ci, którzy nawet dobrze mnie nie znają.

Nie wszyscy muszą się ze mną zgadzać, robić, działać tak jak ja. Ich życie, ich wybór. Ja wiem, że w moje życie i życie bliskich mi osób dzięki właśnie posiadaniu pieniędzy, jestem w stanie wnieść wiele dobrego. Wiem, że to jak myślę o pieniądzach i ludziach bogatych, może mnie ograniczać w ich zarabianiu i „agregowaniu”, albo wręcz przeciwnie. Może napędzać, dawać kopa i energię do działania.

Również Ciebie zachęcam do tego, aby przyjrzeć się, jak myślisz o pieniądzach i ludziach bogatych. Zobacz co z tego jest pozytywne i może pomóc Ci zbudować pozytywne nastawienie, emocje i działanie. Pomyśl co jednak buduje Twoje negatywne myślenie o bogactwie, a więc i emocje oraz działania oddalając Cię od sukcesu. Zdecyduj, które z tych przekonań pożegnasz jak najszybciej. Pamiętaj jednak, że „życie” i „nasza głowa” nie lubi pustki – więc na jedno „wyeliminowane” negatywne przekonanie zbuduj sobie koniecznie przynajmniej 3 pozytywne, które je skutecznie zastąpią. Zapisz na kartce i wracaj regularnie, szczególnie w sytuacji spadku motywacji do oszczędzania.

Poznaj siebie i zdecyduj, dlaczego zarabianie pieniędzy, oszczędzanie czy realizacja jakichkolwiek innych celów finansowych jest dla Ciebie ważna. Jakie ważne dla Ciebie potrzeby czy wartości możesz zrealizować lepiej, efektywniej ze zwiększoną mocą dzięki pieniądzom. Ustal, zapisz i działaj!

 

? Jakie pozytywne przekonanie co do posiadania pieniędzy i bogactwa chcesz zbudować oraz utrwalić w nadchodzącym roku

podziel się w komentarzu  🙂 


Masz Talent Kasia IwanoskaPolub moją stronę Finanse od Kuchni – Kasia Iwanoska na Facebooku

Jeśli podobał Ci się ten artykuł udostępnij go proszę swoim znajomym, zostaw „lajka” lub komentarz, a  będę wiedziała, że moja praca ma sens. Dla mnie taki Twój gest to ogromna motywacja do dalszej pracy!
IMG_0280

 

 

NIEB_BANER koniec post-okrag