Jak tam Wasze pieniądze na wakacje? Kto był zapobiegliwy i nie martwi się o wakacyjny budżet? A kto obudził się wraz z letnim słońcem, że trzeba jednak coś z portfele “wyłuskać” na wakacyjny relaks z dala od domowych pieleszy? Nawet jak masz już przygotowaną gotówkę, to przecież mieć jej więcej Ci nie zaszkodzi. A jak nie masz, to przychodzę z pomocą i podaję kilka sprawdzonych i kilka mniej oczywistych sposobów na to, jak zdobyć pieniądze na wakacje.

Jeśli czytasz mojego bloga częściej, to zapewne już wiesz, że akurat ja nie lubię wakacji w sezonie “urlopowym”. Głównie dlatego, że na ogół oznacza to tłumy ludzi. Na co dzień mieszkam w Warszawie, która z roku na rok staje się coraz bardziej zatłoczona i zakorkowana. Żeby było jasne, nie narzekam – bo Warszawę kocham i uwielbiam. To moje miasto z “urodzenia”, ale także wyboru. Lubię ten zgiełk, lubię mnogość restauracji, kawiarni, ofertę “kulturalną” miasta, parki, bulwary… chcąc jednak odpocząć i “wyczyścić głowę” chętnie wybieram miejsca spokojniejsze i ciche. … a o takie w sezonie turystycznym ciężko. Oczywiście, że zdarza mi się – szczególnie teraz z Juniorem, albo kiedy jadę ze znajomymi lub Mamą na urlop (tak, tak – ja z tych, co nawet po czterdziestce jeżdżą na jedne wakacje w roku nadal z Mamusią ;-)), wyjeżdżać w lipcu i sierpniu. … wyjeżdżam wtedy, kiedy zależy mi na “towarzystwie” i muszę się dostosować z terminem. Kiedy tylko jest możliwe, jadę jednak poza sezonem.

Wakacje poza sezonem, czyli alternatywa do “last minute”. 

Drugi powód do jazdy poza sezonem to oczywiście ceny. Nie rozumiem i zwyczajnie “drze mnie”, jak mam zapłacić za pobyt dwa czy trzy razy tyle tylko dlatego, że jest on w sierpniu lub lipcu. Brak mi racjonalnego uzasadnienia takiego wydatku, a te emocjonalne argumenty akurat u mnie są takie same poza sezonem… więc znów – po co przepłacać?

Tak czysto finansowo, z perspektywy warszawskiej bardziej kalkuluje się zorganizować i opłacić opiekę do dziecka na czas wakacji (nawet jak nie ma przedszkola czy szkoły), a na rodzinne wakacje pojechać w końcówce czerwca i na początku września.

Z moich dziecięcych czasów zresztą pamiętam, że nasi rodzice często zwalniali nas ze szkoły pod koniec czerwca i na początku września. Na ogół “dydaktycznie” jest wtedy martwy okres, nie dzieje się nic, czego nie można nadrobić, a my ten czas spędzaliśmy z dziadkami, albo rodzicami nad morzem. Wyrośliśmy na ludzi z bratem i szkoły pokończyliśmy 😉 .

Dla mnie główna oszczędność pieniędzy na wakacje wiąże się więc przede wszystkim z jeżdżeniem poza sezonem… ale jak najbardziej rozumiem, że nie każdy tak ma… bo też nie każdy żyje w cudownej Warszawie 😉 … gdzie akurat lipiec i sierpień, jak miasto opustoszeje, jest najfajniejszy! … no dobrze, dobrze – też nie każdy, kto tu mieszka kocha i lubi to miasto.  … i ja to też jak najbardziej rozumiem. Przychodzę więc z pomocą, jak można zdobyć, nawet “last minute”, dodatkową gotówkę na wakacje, kiedy budżet się nie spina, a jednak mamy ochotę wyjechać.

Wiem, wiem, że jak budzimy się z przysłowiową ręką w nocniku, to najbardziej interesują nas sposoby na teraz… ale to w końcu jest blog edukacyjny, więc zacznę od sposobów długodystansowych. Może w te wakacje z nich już nie skorzystasz, ale mam nadzieję, że choć jeden z nich zapadnie Ci w głowie i w sercu 😉 i to sprawi, że jednak wcielisz go w życie. Wcielisz po to, żeby w przyszłym roku pieniądze na wakacje były jednym z Twoich ostatnich zmartwień.

Jeśli myślisz teraz tylko: “Kaśka, nie przynudzaj! Dawaj mięso! Teraz!”, to zawsze możesz trochę przesunąć ten wpis trochę w dół 😉 .

Pieniądze na wakacje – sposoby “długodystansowe”.

1. Zautomatyzuj wakacyjne konto oszczędnościowe.

O prostych sposobach na oszczędzanie pisałam już w artykule: Jak prosto oszczędzać pieniądze, nawet kiedy do “oszczędnickich” Ci daleko. Wprowadzenie automatyzmu w oszczędzaniu to podstawowa droga do sukcesu, szczególnie jeśli nie lubisz prowadzić skrupulatnego budżetu domowego. W chwili kiedy wynagrodzenie wpływa na Twoje konto – automatycznie przelewaj pieniądze na konto oszczędnościowe. Może to być konkretna kwota, ale jeszcze lepiej, jeśli będzie to jakiś procent. Dzięki temu nawet nie trzeba myśleć o zmianie kwoty, kiedy zaczynasz zarabiać więcej. Ustal, ile będą Cię kosztować wymarzone wakacje, podziel tę kwotę na ilość miesięcy w roku i automatycznie przelewaj na specjalne konto oszczędnościowe.

Jeszcze lepiej, jeśli ustalisz, że w roku na wakacje, wypoczynek i podróże wydajesz na przykład 5% Twoich zarobków i właśnie te 5% odkładasz co miesiąc. Z każdego wpływu na Twoje konto.

2. Skarbonka na drobniaki.

Sposób naszych “babć”, ale potrafi być bardzo skuteczny! Pomyśl ile “drobniaków” w trakcie roku “przechodzi” przez Twój portfel… tak, tak… nawet kiedy głównie, tak jak ja płacisz kartą! Nie wierzysz – zrób eksperyment. Postaw słoik i niech domownicy opróżniają do niego każdego dnia portfele, kieszenie z przysłowiowych drobniaków. Przez rok – zbierając w ten sposób, jesteś w stanie nazbierać pokaźną sumkę, która spokojnie zasili wakacyjny budżet.

Przekleństwem oczywiście może być podbieranie ze słoika – szczególnie tylko “na lody”, “na koktajl”, “na kawę”… dlatego najlepiej jest na słoiku przykleić wielką naklejkę z napisem w rodzaju: “na wymarzone wakacje”. Jeśli już dziś wiesz, że będzie to na przykład nurkowanie czy joga na Bali, albo łódki na Mazurach – to dokładnie to napisz na słoiku. Naukowcy w badaniach są zgodni – oszczędzamy więcej, chętniej i szybciej, jeśli mamy dokładnie zdefiniowany cel naszego oszczędzania i ten cel “nas kręci”. Jeśli tylko lubisz wypoczywać i podróżować, to wymarzone wakacje wydają się być idealnym celem oszczędnościowym. Zbieranie “drobniaków” zdecydowanie może Cię zaskoczyć.

3. Płacenie kartą z zaokrągleniem do pełnych 5 czy 10 złotych.

To fajny sposób dla tych, co dużo płacą kartą. Jest taką bardziej nowoczesną, zautomatyzowaną wersją “skarbonki na drobniaki”. Technologia może obecnie być Twoim sprzymierzeńcem w oszczędzaniu! Wiele aplikacji bankowych (i nie tylko) oferuje dziś możliwość automatycznego oszczędzania. Automatyzm może działać tak, że z każdym wydatkiem, kwota jest zaokrąglana do pełnych 5 czy 10 złotych i pieniądze z tego “zaokrąglenia” lądują na Twoim specjalnym rachunku oszczędnościowym. To trochę tak, jakbyśmy za każdym razem korzystając z karty czy elektronicznego przelewu w banku, płacili sobie “napiwek” 😉 . Niby małe kwoty, ale mogą się składać nawet do kilkuset złotych miesięcznie. Pomnóż przez ilość miesięcy w roku… No i jak? Wychodzi fajna kwota na wakacje.   

4. Inwestuj w „dywidendy”. 

Zainwestuj oszczędności w spółkę płacącą dywidendę… a pieniądze z wypłaty dywidendy przeznaczaj na swoje wakacyjne przyjemności. To sytuacja idealna, kiedy nasz pieniądz “pracuje” i finansuje nasz styl życia. Podobnie może to działać, kiedy na przykład kupisz mieszkanie i z pieniędzy z wynajmu zapłacisz za wakacje. Chodzi o to, żeby dopiero pieniądz pracujący i zarabiający “pasywnie” finansował nasz styl życia i zachcianki.

Nie chcę Cię tu namawiać na nieodpowiedzialne inwestowanie w spółki giełdowe czy nieruchomości (bo nie jest prawdą, że “nieruchomości nigdy nie tracą na wartości!”). Chodzi mi jedynie o to, aby pokazać Ci kierunek, jaki warto obrać. Do każdego inwestowania należy się przygotować, posiąść wiedzę o danym instrumencie finansowym, rynku, na jakim działa, nauczyć się oceny ryzyka (i akceptować to ryzyko – zamiast zaprzeczać, że ryzyka nie ma). Może najbliższych wakacji nie sfinansujesz w ten sposób, ale jak dziś zaczniesz podążać w tym kierunku, zdobywać wiedzę, zaczynać od małych kwot i zdobywać doświadczenie – to być może już za kilka lat właśnie w ten sposób zapłacisz za swoje przyjemności i wakacje.

Pieniądze na wakacje – sposoby “last minute”. 

1. Zrób porządki i sprzedaj niepotrzebne rzeczy.

Pamiętam z dzieciństwa, jak tuż przed wakacjami potrafiliśmy z bratem „wyczyścić” mieszkanie, schowek i piwnicę z butelek oraz makulatury. … a następnie ulżyć jeszcze sąsiadom, u których zalegał bezczynnie drogocenny surowiec wtórny. Były to czasy, kiedy gazety i czasopisma były tylko drukowane i wszystkie napoje – mleko, wodę, soki czy oranżadę (o napojach wyskokowych nie wspominając) sprzedawano w szklanych butelkach. Butelki zwracało się do sklepu przy kolejnym zakupie (nie płaciło się wtedy za nową butelkę), ale oczywiście wielokrotnie zapominało się zabrać te butelki do sklepu. No i tak zalegały, gromadziły się po piwnicach, schowkach czy kuchniach.

Nie było też wtedy allegro czy olx, (ba! nie było internetu! Jak my przetrwaliśmy????) więc chcąc pozbyć się nadmiernego „towaru”, trzeba było to wszystko zapakować do plecaków, torebek czy na zorganizowany wózek i zawieźć do skupu butelek i makulatury. Taki biznes sprzedaży surowców wtórnych wymagał trochę pracy, ale pozwalał zgromadzić zawrotne fundusze na wakacyjne kieszonkowe – szczególnie dla kilkulatków.

Dziś szkło czy gazety wyrzucamy do śmieci i jeśli segregujemy odpady, to potem są one przetwarzane, więc nie namawiam Cię do grzebania w „śmietniku” w poszukiwaniu butelek czy gazet do odsprzedaży. Prawda jest jednak taka, że żyjemy w czasach, w których bardzo często, pod wpływem impulsu kupujemy dużo rzeczy. Rzeczy, z których potem nie korzystamy i zalegają nam w domu. Dzieci wyrastają z zabawek czy ubrań, znudziła nam się już zeszłoroczna sukienka czy przestaliśmy się mieścić w spodnie, a rower, na którym mieliśmy przemierzać kilometry od dwóch lat stoi w piwnicy i się kurzy.

Jeśli brak Ci funduszy na wakacje – warto zrobić małe porządki i sprzedać z domu rzeczy, które nie są Ci już potrzebne. Trochę minimalizmu da powiew świeżego powietrza w domu, ale także może być sporym oddechem dla portfela. Możesz wykorzystać do tego portale internetowe takie jak Allegro czy OLX, ale także świetnie sprawdzają się dedykowane grupy sprzedażowe na Facebooku.

Akurat w Warszawie coraz częściej w konkretnych dzielnicach są organizowane wyprzedaże garażowe połączone z jakimś festynem dzielnicy. To świetny sposób na pozbycie się rzeczy, których już nie potrzebujesz. Zresztą, taką wyprzedaż możesz zorganizować samodzielnie – na przykład wśród swoich znajomych, na swojej uczelni czy wśród koleżanek i kolegów z pracy.

2. Zastosuj efekt cappuccino. 

Zrezygnuj z zachcianek i małych „dupereli”. Zwyczajnie kupuj mniej. Możesz zdziwić się pokaźną kwotą, jaką można w ten sposób uzbierać. David Bach w swojej książce “Automatyczny Milioner” opowiada o efekcie cappuccino. Na prostym przykładzie pokazuje, jak rezygnacja z codziennej kawy i muffina, kupowanego codziennie w Starbucks za pięć dolarów, potrafi zapewnić nam milion na emeryturze…. W tym przypadku dolarów, bo Bach mieszka w Stanach. Oczywiście cappuccino jest jedynie przykładem i chodzi o to, że każdy z nas ma takie drobne, regularne rzeczy, na które w sumie bez sensu wydaje “niby” małe kwoty. Rezygnacja z tych wydatków daje nam dodatkową gotówkę na to, co jest dla nas naprawdę ważne.

… A o tym, do jakich kwot mogą doprowadzić nas małe oszczędności, pisałam już wcześniej w artykule: Jak zacząć oszczędzać pieniądze. Pokonaj 3 największe mity. Właśnie tam zobaczysz obliczenia, ile dodatkowych pieniędzy można “stworzyć” oszczędzając 50PLN miesięcznie. Oczywiście 50PLN miesięcznie to trochę za mało, bo wakacje przecież za pasem! … ale przyjrzyj się dokładnie swoim wydatkom, być może mając za cel wymarzoną podróż, znajdziesz w swoim budżecie więcej takich cappuccino! 

3. Kupuj rzeczy używane.

Może masz zaplanowane jakieś większe wydatki w budżecie? Nowy sweter czy płaszcz na zimę, telewizor do domu czy telefon? Oczywiście możesz zastanowić się, czy akurat teraz, w tym roku musisz kupować te rzeczy. Najprościej zrezygnować z jakiegoś planowanego większego zakupu i w ten sposób znaleźć dodatkowe fundusze na wakacje… ale jeśli lubisz, żeby wilk był syty i owca cała, to możesz pomyśleć o tym, żeby zamiast nowych, zacząć kupować rzeczy używane.

Wiem, wiem… chcesz mieć wszystko ;P… ale życie, to sztuka dokonywania wyborów i decydowania o tym, co jest dla Ciebie ważniejsze. Podobnie w finansach. Zdecyduj o swoich priorytetach i na nie przeznaczaj swoje pieniądze. Wolisz wakacje czy nowy rower 😉 ?

4. Wybierz komunikację miejską albo rower zamiast samochodu.

Skoro już jesteśmy przy rowerze, to jeśli szukasz oszczędności w budżecie i akurat jeździsz samochodem, to nie musisz sprzedawać samochodu… ale na miesiące wakacyjne możesz pomyśleć o tym, żeby przesiąść się na rower albo komunikację miejską. W większości przypadków bilet miesięczny będzie kosztował Cię mniej niż benzyna na dojazdy do pracy… no, chyba że masz do pracy dosłownie kilka „małych” kilometrów… ale wtedy, dlaczego jeszcze nie chodzisz do pracy na piechotę, chociażby dla zdrowia, a nie pieniędzy?

5. Gotuj w domu.

Mimo że gotuję dużo w domu, to szczególnie w okresie letnim uwielbiam wręcz wychodzenie do restauracji czy kawiarni. Ten przyjemny zgiełk,  stoliki i ogródki letnie pełne ludzi, kawa, lemoniada, przekąska, lunch czy kolacja z bliskimi lub znajomymi, to zawsze nastraja mnie dobrze… ale mając „nóż” na gardle, jestem w stanie przesiąść się na własne lunchboxy, kanapki, kawę zrobioną w domu tylko po to, żeby na wakacjach mieć fundusze na regionalne eksploracje kulinarne.  Szczególnie zmotywowane jestem, jeśli będę w jakimś miłym południowym kraju z dostępem do świetnych owoców, warzyw czy owoców morza – tak nawet na mojej diecie vege grzeszę 😉 !

Jeśli lubisz aktywne miejskie życie „kulinarne” jak ja i nigdy nie liczyłaś lub liczyłeś, ile wydajesz szczególnie w ciepłych miesiącach na jedzenie poza domem, to zachęcam Cię do zapisywania przez jeden miesiąc tylko tych wydatków. … ale uczciwe – wpisuj wszystko. Kawa, herbata, lemoniada, drobna kanapeczka, lody… aż po lunch’e i kolacje na mieście. Kwota może być bardzo zaskakująca i zdecydowanie nieźle zasilić wakacyjny budżet. 

6. Przejrzyj abonamenty i inne „opłaty stałe”.

Abonamentom poświeciłam już nawet oddzielny wpis: „Kiedy abonament to zło”. Prawda jest taka, że zdarza się, że decydujemy się na jakiś abonament, a potem wcale z danej usługi nie korzystamy. Przejrzyj swoje stałe zobowiązania. Może jest coś, za co płacisz, z czego nie korzystasz i co jednak możesz już dziś wypowiedzieć? … a może wśród swoich opłat stałych masz jakieś możliwości znalezienia oszczędności? Może masz usługi z których korzystasz, jak jesteś w domu, ale podczas wakacji nie są Ci potrzebne? Sprawdź. Być może teraz „zamkniesz” umowę, a za miesiąc, dwa, bez problemu zawrzesz nową. Przykładem mogą być internetowe serwisy z filmami. Szczególnie jeśli jedziesz za granicę może okazać się, że ze względu na ograniczenia regionalne i tak nie będą tam działać.

Im bardziej masz teraz reakcje – nie mam jak, nie mam na czym oszczędzać na stałych opłatach, tym bardziej zachęcam Cię do przejrzenia tej kategorii kosztowej. Postaraj się jednak podejść do tego z nastawieniem: „znajdę, chociaż 50PLN oszczędności miesięcznie”.

7. Skorzystaj z wymiany „za pracę”.

Może pamiętasz wymiany międzynarodowe za czasów szkolnych? Przyjmowało się do siebie do domu ucznia z innego kraju na kilka tygodni, a potem jechało z rewizytą do niego. Okazuje się, że są wymiany nie tylko dla dzieci. W zamian za pracę, wolontariat czy swoją ekspertyzę możesz dostać zakwaterowanie i jedzenie. Świetny sposób na to, żeby spędzić trochę czasu w innym miejscu. Może nie będą to wakacje na 100%, bo trzeba jednak będzie dotrzymać warunków „wymiany” i popracować, ale jak dla mnie jest to super opcja, jeśli chcesz zwiedzić trochę świata, a nie bardzo masz na to fundusze.

Dodatkowo praca w innym miejscu zawsze poszerza horyzonty, daje Ci kontakt z ludźmi, którzy na co dzień mieszkają w danym miejscu. Jeśli jeszcze do tego zdecydujesz się na wolontariat – zrobisz coś dobrego dla innych.

Jak zorganizować coś takiego? Możesz kontaktować się bezpośrednio z różnego rodzaju organizacjami znalezionymi w internecie lub skorzystać z istniejących platform i narzędzi jak: workaway.info, helpex.net, wwoof.net.

Jeśli pracujesz w jakiejś korporacji, która ma sieć międzynarodowych oddziałów może okazać się, że na okres wakacyjny jesteś w stanie „załatwić” sobie wyjazd na staż do innego oddziału i to pracodawca pokryje koszty Twojego zakwaterowania. Posprawdzaj, popytaj, poszukaj w internecie.

8. Zrób wymianę mieszkań.

Ja akurat nigdy nie korzystałam z tej opcji, ale mam znajomych, którzy właśnie w taki sposób spędzają wakacje. Ciekawa opcja, jeśli chce się pozwiedzać świat i jest się gotowym udostępnić swoje mieszkanie, czy dom w zamian. Jak większość rzeczy – wszystko można załatwić przez Internet. Istnieje już kilka portali internetowych w Polsce i za granicą, gdzie taką wymianę zorganizujesz.

Najpopularniejszy sposób  wakacyjnej zamiany domów, to zamiana równoczesna. Możesz znaleźć osoby chętne do zamiany w mieście, w którym chcesz spędzić wakacje. Jeśli również im spodoba się Twoja lokalizacja, to razem ustalacie wspólny termin wyjazdu i na ten czas równocześnie zamieniacie się domami.

Jest też możliwa zamiana gościnna i wtedy przyjmujecie się nawzajem w swoich domach. To dobry sposób na zbudowanie nowych przyjaźni i poznanie danego miejsca “od kuchni”, z perspektywy osoby żyjącej na co dzień w tym miejscu.

Najpopularniejsze portale zagraniczne to: Intervac-Homeexchange.com, ExchangeZones.com, HomeExchange, ExchangeHomes.com i HomeExchange24.com. Lokalnie, w Polsce można skorzystać z: pl.homeexchange24.com albo z domzadom.pl.

9. Crowdfunding.

Jeśli ze swoich wymarzonych wakacji uczynisz pasjonującą wyprawę i opowiesz do tego porywającą historię, to jest szansa, że znajdziesz “Patronów”, którzy dla specjalnej relacji, zdjęć czy video będą w stanie “sponsorować” Twój wyjazd. Możesz także na przykład napisać pamiętnik z podróży, który następnie dostarczysz swoim Patronom w formie książki.

10. Dodatkowe dochody.

Potrzebujesz dodatkowej gotówki na wakacje – może czas pomyśleć o jakiejś dorywczej pracy? Możesz oczywiście brać nadgodziny w obecnej pracy, jeśli tylko masz taką możliwość, ale także pomyśleć o czymś zupełnie nowym. Na dziś internet daje wiele możliwości dorywczej pracy, a do tego mamy sezon letni! Lato z reguły sprzyja dodatkowym sezonowym zajęciom. Umiesz szyć? Robić na drutach? To też świetny sposób na dorobienie do wakacyjnego budżetu.

Dodatkowe dochody stały się o tyle atrakcyjne, że mamy teraz możliwość skorzystania z działalności nierejestrowanej, co pozwala osobie fizycznej, prowadzącej działalność, z której przychody miesięczne nie przekraczają 50% minimalnego wynagrodzenia, nie rejestrować tej działalności i nie płacić składek ZUS. W 2018 możemy tak “zarobić” do 1050PLN brutto. To, co ważne – mowa o przychodach! Więcej na ten temat przeczytasz w artykule: Konstytucja dla biznesu, czyli jakie ułatwienia dla przedsiębiorców w prowadzeniu działalności.

11. Zakładowy fundusz świadczeń socjalnych.

Jeśli “pracujesz u kogoś”, to zawsze warto zapytać, czy w Twoim zakładzie pracy są na przykład dofinansowania do wakacji w ramach zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. Dofinansowania mogą przybierać różną postać – dopłat do zorganizowanych wczasów rodzinnych czy kolonii dla dzieci, ale także dofinansowania tak zwanych “wczasów pod gruszą”. Jeśli dofinansowania są, to pewnie istnieje kryterium dochodowe w zasadach i kwotach finansowania. Warto jednak dowiedzieć się i dopytać o konkretne zasady – być może dodatkowe pieniądze “przechodzą Ci koło nosa”.


I jak – któryś sposób Cię zaciekawił albo zainspirował? Mocno wierzę w to, że jeśli coś jest szczególnie dla nas ważne, to znajdziemy na to czas i pieniądze. Zawsze jednak jednym z najważniejszych pytań będzie – z czego jesteśmy gotowi zrezygnować? Co jesteśmy gotowi przestać robić, żeby osiągnąć to, czego bardzo pragniemy? Dokładnie tak samo jest z szukaniem pieniędzy na wakacyjne podróże.

Ogromnym plusem jest to, że wakacje dla większości z nas mają bardzo dobre emocjonalne “naładowanie”. Są więc super punktem startowym do tego, żeby zacząć zmieniać swoje codzienne nawyki związane przede wszystkim z wydawaniem, ale także zarabianiem pieniędzy. Zacząć oszczędzać zmieniając właśnie to, jak działamy każdego dnia… bo pamiętaj, że motywacja pozwala nam zacząć, ale to nawyk pozwala wytrwać. A tylko systematyczne działania dają trwałe rezultaty.

A teraz jestem ciekawa….

? Macie swoje sposoby na takie dodatkowe wakacyjne oszczędności?

Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzu! Niech będą inspiracją dla kogoś innego do tego, że można skutecznie osiągać swoje cele finansowe 🙂 !