Czas na szczerą prawdę. Oszczędzać potrafi niewielu. Czy aby dlatego, że umiejętność oszczędzania wymaga od nas specjalistycznej wiedzy finansowej i prowadzenia skomplikowanych rozliczeń, albo katorżniczej dyscypliny? Bynajmniej!

Nie musisz być doświadczonym ekspertem prowadzenia budżetu domowego, znać wszystkie triki inwestycyjne czy przeczytać tony skomplikowanych książek, żeby mieć oszczędności. Oszczędności nie biorą się bowiem z prowadzenia arkusza excell i skomplikowanych wykresów. Biorą się przede wszystkim z Twoich nawyków w wydawaniu pieniędzy oraz życiowych priorytetów. Dziś będzie właśnie o tym, jak w prosty sposób ograć nawyki i oszczędzać, nawet kiedy do “oszczednickich” Ci daleko, a “dyscyplina” to słowo, które wzbudza u Ciebie konwulsyjne ciarki na całym ciele. Zamiast dyscypliny i prowadzenia wypasionego “budżetu domowego” mam bowiem dla Ciebie automatyzację i siedem prostych zasad.

1. Zacznij oszczędzać automatycznie!

To podstawowa droga do oszczędnościowego sukcesu, szczególnie jeśli nie lubisz prowadzić skrupulatnego budżetu domowego 😉 . W chwili kiedy wynagrodzenie wpływa na Twoje konto – automatycznie przelewaj pieniądze na konto oszczędnościowe. Może to być konkretna kwota, ale jeszcze lepiej, jeśli będzie to jakiś procent. Dzięki temu nawet nie trzeba myśleć o zmianie kwoty, kiedy zaczynasz zarabiać więcej.

Nie zostawiaj tych pieniędzy na swoim koncie bieżącym – “tak na wszelki wypadek, zrobię to po tym weekendzie”. Za każdym razem, gdy wpływa Ci wynagrodzenie na pensję – przelej część na konto oszczędnościowe.

… A i jeszcze jedna rzecz – dla wielu osób bezpieczniejsze jest posiadanie konta oszczędnościowego w innym banku, niż ten, w którym masz konto bieżące. W dzisiejszych “zelektronizowanych’ czasach przelew z konta oszczędnościowego, na konto bieżące przez “jeden klik” może zachęcać do podbierania. Stworzenie kilku prostych barier może uratować Twoje oszczędności od podbierania. Konto w innym banku, brak zainstalowanej aplikacji do bankowości internetowej na telefonie, długie, skomplikowane hasło do realizacji przelewu, którego wpisywanie w telefonie jest strasznie uciążliwe – to wszystko sprawia, że przynajmniej będziesz mieć chwilę czasu, żeby się zatrzymać i przemyśleć, czy na pewno chcesz podebrać pieniądze z oszczędności. My, ludzie podświadomie nie lubimy uciążliwości, wysiłku, więc dzięki tym barierom jest spora szansa, że zrezygnujesz, a Twoje oszczędności zostaną nieruszone.

2. Korzystaj z elektronicznych możliwości oszczędzania.

Technologia może z drugiej strony być Twoim sprzymierzeńcem w oszczędzaniu! Wiele aplikacji bankowych (i nie tylko) oferuje dziś możliwość automatycznego oszczędzania. Warto z nich korzystać, choć pamiętaj, że nie chodzi też o to, aby opierać się tylko na nich. Chodzi jednak o to, aby oszczędzanie było Twoją świadomą decyzją i stało się Twoim automatycznym nawykiem niezależnie czy wspiera Cię w tym technologia, czy nie.

Wymówka: “Nie oszczędziłam nic w tym tygodniu, bo nie działała aplikacja w banku” – to kiepska wymówka. Jednak wykorzystanie takich “ekstrasów” jak na przykład zaokrąglanie wydanych kwot do pełnych “złotych” może przynieść Ci dodatkowe oszczędności. Automatyczne przelewanie części wynagrodzenia na oszczędności to podstawa. Możesz też pomyśleć o automatycznym zwiększaniu procentu Twoich oszczędności, ale to zostawimy sobie na ostatni punkt.

…i na koniec małe Ps. W większości systemów bankowych masz też na dziś możliwość monitorowania swoich wydatków. Przypisywania ich do konkretnych grup wydatków, dodawania nawet paragonów czy kwot, których nie opłacałaś kartą. Warto skorzystać z tego rozwiązania, bo to najprostszy sposób kontroli nad tym, na co wydajesz. W myśl powiedzenia James W. Frick “Nie mów mi jakie są Twoje priorytety. Pokaż mi, na co wydajesz pieniądze, a sam Ci powiem, gdzie one są”. Okaże się, że bez większego wysiłku prowadzisz bardzo uproszczony budżet domowy. Dobry na tyle, że pozwoli Ci zorientować się na co wydajesz swoje pieniądze.

3. Poznaj swoje “odpalacze zakupoholizmu”.

„Odpalacz” to nic innego jak czynnik, który powoduje, że sięgasz po portfel i zaczynasz wydawać. Czynniki te mogą być przeróżne. Czasami jest to jakiś konkretny sklep, w którym są tak fajne rzeczy, że od razu jak tylko wchodzisz, to chcesz kupić naprawdę wszystko (pozdrawiam Dziewczyny :* ). Czasami będzie to na przykład odreagowanie naprawdę stresującego dnia w pracy, czasami chęć poprawy sobie humoru i złego dnia, czasami chęć poczucia się piękną, albo pokazania się innym lub pokazania, że mnie “stać”. Przyczyn, dlaczego ruszasz w miasto (albo internet) i wydajesz dużo więcej, niż powinnaś lub powinieneś może być bardzo wiele.

Kiedy jednak dany czynnik odpali – działasz jak na autopilocie. Nie myślisz zbyt wiele o tym, co robisz. Sięgasz po portfel, kartę kredytową, telefon… a licznik na koncie lub limicie na karcie bije w dół. Takie Twoje działanie – to działanie nawykowe.

Jedna z podstawowych technik walki z nawykami, to eliminacja czynnika. Pierwszy krok do jego odkrycia to samoświadomość, obserwacja siebie wtedy kiedy “to” się dzieje i analiza przyczyn. Zadaj sobie wtedy proste pytanie: “Co sprawiło, że sięgam po portfel”. Kiedy poznasz przyczynę, możesz wyeliminować czynnik, lub zacząć szukać innych sposobów działania. Czasami omijanie danego sklepu może być najprostsze, ale jeśli chodzi na przykład o odreagowanie stresu, to warto  jednak poszukać innych sposobów jego rozładowania.

4. Zatrzymaj się na chwile i sprawdź swój “indeks szczęścia”.

Przeszłam w moim życiu przez fazę kupowania wielu rzeczy, które mnie zachwycały. Były piękne. Potem jednak okazywało się, że wniesienie więcej tego piękna czy fajności do mojego życia wcale nie sprawiało, że czułam się bardziej szczęśliwa czy spełniona w życiu. Więcej szczęścia dało mi potem oddanie wielu z tych pięknych rzeczy innym osobom, którym zwyczajnie były potrzebne. Komplet talerzy – gdy masz już jeden, dwa czy trzy w szafie jest czymś innym, niż kiedy nie masz żadnego. Podobnie jest z płaszczem, butami czy każdą inną rzeczą.

Teraz chcąc kupić cokolwiek “pauzuję” na chwilę i sprawdzam, na ile kupienie tej rzeczy podniesie mój “indeks szczęścia”. Sprawi, że będę czuła się bardziej spełniona w życiu, moje priorytetowe potrzeby zostaną zaspokojone, albo na ile ten zakup wpływa na realizację moich celów życiowych.

5. Ustal ekscytujące priorytety i cele życiowe.

Łatwiej i chętniej zaczniesz oszczędzać, jeśli wyznaczysz cel tego działania, a właściwie wizję tego po co to robisz… i ten cel lub wizja będzie dla Ciebie ekscytująca. Zwyczajnie musi cię motywować i pozytywnie “kręcić”. Dlaczego? Bo wtedy bez żalu zrezygnujesz z małych, bezsensownych wydatków.

O wyznaczaniu ekscytujących celów finansowych i ustaleniu swoich “trade off” pisałam już więcej w artykule: “Mądre i mądrzejsze cele finansowe”. Pamiętaj: pieniądz lubi priorytet! Każdy priorytet niesie za sobą jakiś koszt. Coś, czego nie zrobisz albo w przypadku pieniędzy nie kupisz. Kiedy masz jasność co do swoich życiowych i finansowych priorytetów, są one dla Ciebie energetyzujące i ekscytujące – tym łatwiej, bez bólu zrezygnujesz z bezsensownych wydatków, które nie przybliżą Cię do ich realizacji.

6. Pozamykaj limity na kartach i w rachunku bieżącym.

Twoje automatyczne oszczędzanie określonego procentu w momencie, kiedy wpływa Ci wynagrodzenie, zda się na nic, jeśli będziesz potem przy zakupach korzystać z limitów na kartach czy z limitu w rachunku bieżącym. Jeśli więc nie umiesz zapanować na tym, żeby nie “ciągnąć” tych limitów w trakcie miesiąca, to prostszym rozwiązaniem będzie ich zamknięcie.

Nie zrozum mnie źle – karta kredytowa sama w sobie nie jest zła. Jeśli w terminie i z poprzedniej (!), a nie nadchodzącej wypłaty jesteś w stanie ją spłacać. Wtedy faktycznie masz kontrolę nad swoimi finansami i wydatkami. Często jednak tak nie jest. Pamiętaj, że kiedy korzystasz z limitów zadłużenia, pojawiają się dodatkowe koszty (nie mówiąc o tym, że wydajesz więcej, niż zarabiasz). Bardzo często samo pozbycie się tych kosztów, pozawala Ci już coś zaoszczędzić. …Pomyśl – opłata za kartę, opłata za limit w rachunku, odsetki od nieterminowej spłaty… ziarnko do ziarnka, a nazbiera się miarka.

7. Rocznie podnoś swój poziom oszczędności o przynajmniej 1%.

Najbardziej zachęcam Cię do wprowadzenia tej zasady, jeśli chodzi o Twoje oszczędności długoterminowe – te emerytalne.

Kiedy usiądziesz i dobrze się zastanowisz, to 1% w skali roku to niewiele. Niewiele, jeśli chodzi o to, z czego trzeba będzie zrezygnować. W większości przypadków nawet tego nie odczujesz – szczególnie jeśli również to zautomatyzujesz. Pamiętasz? Oszczędzisz najpierw, a dopiero potem wydawasz to, co zostało.

Jeśli natomiast faktycznie nie masz z czego “wycisnąć” tego 1% – to być może nadszedł czas, żeby zrobić coś ze swoją stroną przychodową?

Wiem, szczególnie dla nas kobiet proszenie o podwyżkę, nie mówiąc o decyzji o zmianie pracy, jest ciężkie. Wiele z nas kobiet ma z tym duży problem. Warto jednak pokonywać swoje ograniczenia, a na taką rozmowę bądź zmianę można się w dużym stopniu przygotować.

Są też inne rozwiązania – można przecież poszukać innego źródła dochodu. Możliwości dorobienia w obecnym, “zdigitalizowanym” świecie jest wiele. Jak wszystko w życiu, będzie to miało swój koszt, który trzeba ponieść. Większość ludzi właśnie polegnie na tym. Na gotowości zaakceptowania kosztu i tego, że przez jakiś czas, żeby potem było łatwiej, potrzebujesz się wysilić bardziej. Pamiętaj jednak, że nie zawsze trudniej znaczy gorzej.

Podnoszenie oszczędności o 1% rocznie jest sposobem zaproponowanym przez Laureata Nagrody Nobla Richard’a Thaler’a i nazywa się auto-eskalacja: czyli automatyczne, systematyczne podnoszenie Twojego wkładu do planu emerytalnego o 1%. Ja tam z “Noblowcem” dyskutować nie będę ;-). A Ty?


Pamiętaj, mimo wszystkich możliwości automatyzacji – nic samo się nie “odłoży”. Oszczędności biorą się z naszej świadomej decyzji, aby wydawać mniej, niż zarabiamy. Do tego potrzebna jest samokontrola i kierowanie pieniędzy w zgodzie z naszymi życiowymi wartościami i priorytetami. Tylko wtedy oszczędzanie, ale także wydawanie pieniędzy, będzie dla nas przyjemnym procesem. … i naprawdę dla wielu z nas mitem jest, że trzeba bardzo dużo zarabiać, żeby zacząć oszczędzać. Automatyzacja i zastosowanie tych 7 prostych zasad może bardzo Ci pomóc w gromadzeniu oszczędności. Ten sposób jest prosty, efektywny i daje rezultaty.

? Może masz jakieś swoje sprawdzone sposoby prostego oszczędzania? Coś, co się sprawdziło akurat u Ciebie?

Koniecznie daj znać w komentarzu. Co 2 głowy, to nie jedna, co trzy to nie dwie. Może akurat Twój sposób pomoże komuś przełamać się i zacząć oszczędzać.

Masz Talent Kasia IwanoskaPolub moją stronę Finanse od Kuchni – Kasia Iwanoska na Facebooku

Jeśli podobał Ci się ten artykuł udostępnij go proszę swoim znajomym, zostaw „lajka” lub komentarz, a  będę wiedziała, że moja praca ma sens. Dla mnie taki Twój gest to ogromna motywacja do dalszej pracy!
IMG_0280

 

 

NIEB_BANER koniec post-okrag