Intercyza – znienawidzone słowo przez romantyków 😉 , upragniona przez tych którzy przeszli przez doświadczenia trudnych związków.  Trudnych rozstań po latach wspólnego życia i gromadzenia majątku, ale też podejmowania wysokiego ryzyka, za które jednak “życie” wystawiło słony finansowy rachunek. Czy intercyza to brak zaufania i wiary w powodzenie projektu “małżeństwo” czy może jednak zdroworozsądkowe zadbanie o finansowe bezpieczeństwo rodziny? O tym wszystkim będzie dzisiejszy wpis.

Nie ważne czy jesteś obecnie w “wolnym” związku czy może już w małżeństwie. Przeczytaj i świadomie odpowiedz sobie na pytanie, co da Ci większą wolność i bezpieczeństwo finansowe: wspólny czy odrębny majątek?

Tak w ogóle to o Intercyzie miał być podcast… ale technicznie nie udało mi się nagrać przed wyjazdem na urlop, więc teraz siedząc sobie z laptopem na kanapie, w bajkowej krainie postanowiłam jednak opublikować wpis. Kiedy wrócę i będziecie chcieli, to dogram audio. Także dajcie znać w komentarzach albo reakcjami w social media czy mam też nagrywać ;-), bo ten wpis wyszedł naprawdę długi. 

Najpierw będzie merytorycznie i trochę “prawniczo”, choć postaram się, żeby jednak było prostym językiem i w oparciu o własne doświadczenia, będzie też o tym, jak taki dokument podpisać i ile to kosztuje, a na koniec trochę “filozoficznie”, czyli dlaczego intercyza to taka nasza “pięta achillesowa” w związkach i dlaczego akurat nam z mężem udało się “dramatu” przy jej podpisywaniu uniknąć.

Czym jest intercyza?

Intercyza to potoczne określenie na umowę majątkową małżeńską. Ja będę w tym artykule używać obu tych pojęć wymiennie. Zawieramy ją z małżonkiem przed ślubem albo już w trakcie trwania małżeństwa i ustala ona  nasze sprawy majątkowe.

Choć tak bardzo “prawniczo-technicznie”, to intercyzę podpisujemy przed ślubem. Jeśli do zawarcia małżeństwa jednak nie dojdzie, to nie wywołuje ona żadnych skutków prawnych. Po ślubie chcąc ustanowić rozdzielność majątkową albo ustanowić inny “ustrój majątkowy” niż ustawowa wspólnota majątkowa, podpisujemy umowę majątkową małżeńską. 

Dzięki niej można wprowadzić rozdzielność majątkową, ale można także przyjąć inne rozwiązanie. Można na przykład rozszerzyć lub ograniczyć ustawową wspólnotę majątkową. Co do zasady aby intercyza była ważna, musi zostać zawarta za zgodą obu stron w formie aktu notarialnego. Spisany dokument przez małżonków lub narzeczonych, bez udziału Notariusza nie jest ważny i wtedy obowiązują nas zasady wspólności majątkowej. Podpisanie umowy majątkowej małżeńskiej czy intercyzy wymaga na ogół zgody obu stron… “na ogół”, bo jest pewien wyjątek, o którym będzie trochę później.

Jak i kiedy podpisać intercyzę?

To jest bardzo ważne, więc powtórzę raz jeszcze. Koniecznie dokument umowy majątkowej małżeńskiej podpisujemy u Notariusza – inaczej nie jest ona prawnie skuteczna.

Najlepiej podpisać ją przed ślubem (albo zaraz po ślubie, jak jeszcze jako małżonkowie nie dorobiliśmy się wspólnego majątku), bo wtedy za sporządzenie takiego dokumentu notariusz pobiera jedynie taksę i po doliczeniu wypisów oraz podatku VAT, koszt intercyzy wynosi obecnie około 530 – 600 PLN. W przypadku, gdy intercyza podpisywana jest w trakcie trwania małżeństwa, koszt jej zawarcia może być znacznie wyższy, ponieważ zależy wtedy od rodzaju majątku i jego łącznej wartości.

Co jest wspólne a co oddzielne, jeśli nie podpiszemy Intercyzy?

Co do zasady jeśli nie podpiszemy intercyzy, to po zawarciu małżeństwa obowiązuje nas w Polsce wspólnota majątkowa. 

Taka wspólnota majątkowa obejmuje wtedy wszystko, co małżonkowie nabyli w czasie trwania formalnego związku. Przedmioty, kupowane od chwili zawarcia małżeństwa, należą zatem do majątku wspólnego.

Jest jednak pewna grupa przedmiotów, która tworzy tzw. majątek osobisty każdego z małżonków, nawet jeśli po ślubie obowiązuje nas wspólnota majątkowa. Jest nim na przykład:

  • majątek nabyty przed ślubem. 
  • Majątek odziedziczony lub pochodzący z zapisu, lub darowizny (chyba że spadkodawca lub darczyńca zastrzegł wyraźnie, iż jego wola jest inna).
  • Pieniądze z odszkodowania czy nagrody pieniężne za osiągnięcia osobiste. Będą to więc nagrody artystyczne, literackie, naukowe, techniczne oraz nagrody uzyskane na różnego rodzaju konkursach. Wygrana na loterii, w tak zwane “lotto” czy w konkursie radiowym, w którym zwycięzca wybierany jest przez maszynę spośród osób, które wysłały sms’a pod określony numer, należą już  z kolei do majątku wspólnego. Podobnie premia czy nagroda związana z pracą jako wynagrodzenie należeć będzie jednak do majątku wspólnego.
  • Majątek taki jak na przykład nieruchomości, maszyny itp., do których małżonek ma prawo jako wspólnik spółki cywilnej – będą stanowić jego majątek osobisty.
  • Na przykład nasze ubrania, czyli przedmioty majątkowe służące zaspokajaniu wyłącznie osobistych potrzeb jednego z małżonków, też należą do majątku osobistego.

Do majątków osobistych małżonków, będą należeć także:

  • na przykład prawo do alimentów, czyli prawa niezbywalne przysługujące tylko jednemu z małżonków. Takie prawo niezbywalne to także tak zwane “dożywocie”, czyli rodzaj umowy cywilnoprawnej w której jedna ze stron w zamian za przeniesienie na jej rzecz własności nieruchomości zobowiązuje się zapewnić drugiej stronie umowy dożywotnie utrzymanie.
  • Przedmioty uzyskane tytułem odszkodowania za uszkodzenie ciała lub “wywołanie rozstroju zdrowia” (czyli kiedy zapadamy na jakąś chorobę na przykład zawodową) albo zadośćuczynienia za krzywdę, ale już na przykład regularnie wypłacana renta rekompensująca skutki wypadku objęta jest wspólnością. 
  • Prawa autorskie i prawa pokrewne (artystów wykonawców), czy także prawa własności przemysłowej (twórcy wynalazku, wzoru użytkowego) są także majątkiem osobistym… ale już samo honorarium czy tantiemy wchodzą w skład majątku wspólnego małżonków, choć są dochodami z majątku osobistego małżonka (więcej na przykład o prawach autorskich w małżeństwie można poczytać na ZAIKS). 

Także jak widzisz, to co jest “ustawowo” wspólne, a co “odrębne” w małżeństwie, jeśli nie podpisujemy intercyzy, nie jest do końca takie oczywiste, a  diabeł (jak w większości prawniczych “ustaw”) tkwi w szczegółach.

… wracając jednak do rozdzielności majątkowej i umowy majątkowej małżeńskiej…

Po co małżonkom (albo przyszłym małżonkom) intercyza?

Najczęstszym skojarzeniem, jakie pojawia się w naszych głowach, jest to, że intercyzę podpisujemy na wypadek rozwodu. Czyli jeszcze przed ślubem albo w trakcie trwania małżeństwa zakładamy, że coś pójdzie nie tak, a umowa majątkowa ma nam zapewnić uniknięcie często niemiłego i trudnego postępowania o podział majątku po ewentualnym rozwodzie. Czy to jedyny “słuszny argument przemawiający za podpisaniem intercyzy? Dla mnie nie. … a przynajmniej w naszym przypadku nie był on “głównym” powodem, dla jakiego zdecydowaliśmy się na rozdzielność majątkową.

Jednym z celów podpisania umowy majątkowej małżeńskiej, może być chęć utrzymania niezależności finansowej przez małżonków. … i akurat dla nas on był bardzo istotny. 

Jeszcze inną przyczyną zawarcia intercyzy jest chęć ochrony dóbr zgromadzonych po ślubie przed egzekucją. Na przykład w przypadku, gdy jeden z małżonków prowadzi działalność gospodarczą, która wiąże się z dużym ryzykiem finansowym, albo piastuje jakieś stanowisko, które też może wiązać się z odpowiedzialnością majątkiem prywatnym. …i tu nie chodzi o to, że planujesz robić jakieś “przekręty”, czy kogoś oszukiwać i ukrywać swój majątek, ale o zwykłą “biznesową” sytuację, kiedy podejmujesz ryzykowne decyzje i coś zwyczajnie “pójdzie nie tak”. Chcąc rozwijać swoją firmę czy zajmować coraz wyższe stanowiska w dużej firmie, zwyczajnie dochodzisz do takiego momentu, że ryzyko, także to finansowe staje się istotne. Kiedy coś pójdzie nie tak – możesz pociągnąć za sobą w finansowe tarapaty najbliższych albo zawczasu zapewnić im ochronę.

Aby w takim przypadku to bezpieczeństwo było faktyczne, a nie fikcyjne, trzeba pamiętać o ograniczeniach i dopełnieniu obowiązku “informacyjnego”. Co to takiego? Będzie za chwilę.

Tak już zupełnie praktycznie, to intercyza ułatwia z mojej perspektywy załatwianie spraw finansowych czy majątkowych w zewnętrznych instytucjach: urzędach, bankach, biurach maklerskich itp.

Jakie rodzaje rozdzielności majątkowej możemy mieć?

Najczęściej spotykanym w praktyce modelem podziału majątku jest wprowadzenie pełnej rozdzielności majątkowej i my z mężem mamy akurat takie rozwiązanie. Każdy z małżonków zachowuje wtedy majątek nabyty zarówno przed, jak i po zawarciu umowy jako majątek własny, czyli ten odrębny. I jest tak jak w moim przypadku, że wszystko, co kupiłam i kupię po podpisaniu intercyzy, wchodzi do mojego majątku osobistego. Podobnie w przypadku męża. Wszystko, co kupuje, wchodzi w jego majątek osobisty. W takiej sytuacji każdy z małżonków zarządza swoim majątkiem samodzielnie i nie ma majątku wspólnego. My też nie mamy.

Trzeba jednak pamiętać, że nawet w przypadku podpisania intercyzy, jako małżonkowie mamy obowiązek zaspokajać potrzeby rodziny – każdy na miarę swoich potrzeb i sił. Jesteśmy także współodpowiedzialni za należności zaciągnięte przez jednego ze współmałżonków w sprawach dotyczących zaspokajania potrzeb rodziny jak np. opłaty związane z najmem wspólnego mieszkania.

My mamy też na przykład taki zapis w intercyzie, który mówi o tym, że podpisana rozdzielność majątkowa “nie uchybia prawom i obowiązkom wynikającym z zasad obowiązujących w stosunkach rodzinnych, w szczególności obowiązkom wspólnego rozstrzygania o istotnych sprawach rodziny, wzajemnej pomocy i współdziałania dla dobra rodziny”. Zostaliśmy też przez panią Notariusz pouczeni, że warto ustalić sobie kwotę, od jakiej jako małżonkowie będziemy konsultować z drugim małżonkiem wydatki czy inwestycje, albo rodzaj wydatków czy inwestycji, o których będziemy wspólnie rozmawiać. Także mamy oddzielne majątki, ale już nawet sam dokument intercyzy zakłada uszanowanie drugiego małżonka, konieczność konsultacji z nim czy informowania o podejmowanych istotnych decyzjach finansowych. Intercyza sama w sobie absolutnie nie oznacza, że zaczynamy traktować współmałżonka “z góry” i mamy podejście “nie wtrącaj się, to są przecież moje pieniądze”.

Jeśli umowa o pełnej rozdzielności zostaje wprowadzona w trakcie trwania małżeństwa, to majątek wspólny przestaje istnieć.

Inne rodzaje umowy majątkowej małżeńskiej:

Można także wybrać inny rodzaj rozdzielności majątkowej i na przykład:

rozszerzyć lub ograniczyć wspólność majątkową. Trzeba się jednak zdecydować, co chcemy zrobić, bo nie można mieszać i co do pewnych przedmiotów majątku rozszerzyć, a co do innych przedmiotów ograniczyć.

Rozszerzamy albo zawężamy wtedy na przedmioty określone rodzajowo lub przedmioty oznaczone co do tożsamości. … no dobrze, te nazwy “trochę straszą” prawniczym żargonem, a więc najlepiej podać przykłady. Przedmioty określone rodzajowo są to na przykład. „nieruchomości położone w województwie X” i wskazujemy konkretnie województwo czy województwa.  Oznaczone co do tożsamości, to z kolei takie przedmioty gdzie wskazujemy, że jest to nieruchomość składająca się z działki o konkretnych numerach w księdze wieczystej, podajemy powierzchnię i gdzie konkretnie jest położona. Podobnie działa to w przypadku innych składników majątku.

Kolejny rodzaj, to rozdzielność majątkową z wyrównaniem dorobków. Wtedy każdy z małżonków gromadzi w trakcie małżeństwa wyłącznie majątek osobisty, będący tylko jego dorobkiem. Jeśli się okaże, że między majątkami małżonków istnieje znacząca różnica, to ten, który posiada majątek mniejszy, może żądać wyrównania przez drugą stronę, by w rezultacie powstały majątki o takiej samej wartości.

W umowie rozszerzającej lub ograniczającej wspólność majątkową możliwe jest ustalenie nierównych udziałów w majątku wspólnym w chwili ustania wspólności. Każdy z małżonków, z ważnych powodów może żądać, aby ustalenie udziałów w majątku wspólnym nastąpiło z uwzględnieniem stopnia, w którym każdy z nich przyczynił się do powstania tego majątku.

Oceniając, w jakim stopniu każdy z małżonków przyczynił się do powstania majątku wspólnego, uwzględnia się też tak zwany “nakład osobistej pracy przy wychowaniu dzieci i we wspólnym gospodarstwie domowym”, czyli nie chodzi tu jedynie o “wkłady gotówkowe”, jakie mieli małżonkowie w budowaniu tego majątku. Nie może być mowy o tym, że jeden z małżonków jest w tym podziale majątku dyskryminowany, bo na przykład zajmował się domem i dziećmi i fizycznie nie zarabiał pieniędzy, z którego ten majątek wspólny był nabywany.

Jeśli w trakcie trwania małżeństwa jedna strona jest zainteresowana podpisaniem rozdzielności majątkowej, a druga nie chce zawrzeć umowy, to wtedy ten, kto chce taką umowę podpisać, musi dowieść w postępowaniu sądowym, że powody, dla których żąda rozdzielności majątkowej, są ważne. Jeżeli sąd przychyli się do jej wniosku, rozdzielność majątkowa może zostać ustalona mimo braku zgody drugiego małżonka. W takim wypadku zazwyczaj majątek, który do tej pory był wspólny, dzielony jest na połowy, a nie np. według nakładów pracy każdego z małżonków. Chyba że  znów na wyraźne żądanie strony, z ważnych przyczyn, sąd ustali w inny sposób i przychyli się do nierównego podziału udziałów w majątku wspólnym.

Intercyza może być w trakcie jej trwania zmieniona lub rozwiązana. Kiedy ją rozwiązujemy, a małżeństwo nadal trwa, to powstaje wspólność majątkowa, chyba że jako małżonkowie zdecydujemy inaczej.

Od kiedy obowiązuje umowa majątkowa małżeńska?

Umowa obowiązuje od momentu jej zawarcia, ale możliwe jest też określenie w niej terminu przyszłego, od którego zacznie obowiązywać. Jedynie sąd może zdecydować o ustanowieniu rozdzielności majątkowej ze skutkiem wstecznym.

Więc należy pamiętać, że jeśli z małżonkiem rozstaliśmy się i nie mieszkamy razem, ale nie załatwiliśmy formalności dotyczących separacji czy rozwodu, to warto, chociaż dogadać się i podpisać jak najszybciej rozdzielność majątkową. Inaczej jak coś się wydarzy – jakieś powództwo majątkowe, a jako małżonkowie żyliśmy w rozłączeniu, to trzeba będzie iść do sądu, żeby ustalić  taką “wsteczną rozdzielność majątkową” i nie odpowiadać na przykład za zobowiązania małżonka, z którym już nie jesteśmy.

Kiedy intercyza, mimo jej podpisania nie ochroni nas przed długami małżonka?

Podpisanie intercyzy, choć bardzo pomocne w ochronie przed długami współmałżonka i roszczeniami wierzyciela (wierzyciel, to osoba, której my lub współmałżonek jesteśmy winni pieniądze), to nie zapewni Ci pełnego bezpieczeństwa, jeśli nie dopełnisz pewnego obowiązku.  Umowa ta jest bowiem skuteczna wobec osób, którym fakt zawarcia umowy majątkowej małżeńskiej i jej rodzaj były wiadome. Dlatego, aby móc powoływać się na intercyzę, najpierw musimy poinformować o fakcie jej zawarcia. W razie sporu ciężar udowodnienia, że dana osoba wiedziała o intercyzie i jej rodzaju (np. że umowa wprowadza całkowitą rozdzielność), spoczywa na małżonkach. Wierzyciel musi mieć wiedzę na ten temat zasadniczo w chwili zawierania umowy!

Tym samym na przykład osoby prowadzące działalność gospodarczą mają obowiązek ujawniania informacji o istnieniu intercyzy lub ustaniu małżeńskiej wspólności majątkowej. W praktyce oznacza to, że majątek współmałżonka jest chroniony dzięki intercyzie tylko wtedy, gdy o jej istnieniu kontrahent został powiadomiony w momencie zawarcia umowy. To ważne, bo jeśli wierzyciel jednego z małżonków takiej wiedzy nie ma, to jest tak, jak gdyby małżonków łączyła wspólnota majątkowa.

Prawo uwielbia wyjątki i oczywiście także od tej zasady jest kilka wyjątków 😉 . Jest nim na przykład sytuacja kiedy przynależność danego składnika do majątku osobistego (np. nieruchomości) wynika z zapisów ksiąg wieczystych lub w sytuacji, gdy wzmianka o umowie majątkowej małżeńskiej widnieje w rejestrze przedsiębiorców KRS (jest to wzmianka o umowie majątkowej małżeńskiej osoby będącej wspólnikiem spółki jawnej, partnerskiej, komandytowej czy komandytowo-akcyjnej) lub wśród danych dotyczących przedsiębiorcy w CEIDG. (Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej). Założenie jest takie, że te rejestry są publiczne, więc każdy może je sprawdzić, zawierając umowy.

Prowadząc biznes, warto zadbać o ten obowiązek informacyjny w rejestrach. Można też taką informację, klauzulę zawierać w umowach podpisywanych przez kontrahentów. Wtedy mamy większą pewność, że majątek współmałżonka będzie chroniony.

Wyjątek stanowi także zniesienie wspólności majątkowej małżeńskiej wyrokiem sądu. Skutki takiego zniesienia dotykają wierzycieli małżonków bez potrzeby oddzielnego informowania ich o takim wyroku.

Warto też pamiętać, że nie należy czekać z podpisaniem rozdzielności majątkowej, kiedy w biznesie “coś się wyłoży”, bo to też nie zadziała. To dlatego, że w przypadku upadłości (nie tylko zresztą, to samo dotyczy np. odpowiedzialności za zobowiązania podatkowe przedsiębiorcy) będzie ona skuteczna, jeśli umowa majątkowa małżeńska została zawarta co najmniej dwa lata przed dniem złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości. Te dwa lata obowiązują również w przypadku rozdzielności i ogłaszania upadłości konsumenckiej przez jednego z małżonków.

Co z dziedziczeniem, jeśli mamy intercyzę?

Umowa majątkowa małżeńska nie ma wpływu na dziedziczenie. Zasady dziedziczenia są takie same jak przy istnieniu między małżonkami ustawowej wspólności majątkowej. Dziedziczeniu podlega cały majątek zmarłego małżonka. Zależnie jakie mieliśmy przyjęte rozwiązania po naszej śmierci mamy testament lub dziedziczenie ustawowe.

A jak z podatkami?

Co ważne podatkowo – to trzeba także pamiętać, że podpisując rozdzielność majątkową, nie mamy prawa do wspólnego rozliczania podatku dochodowego. Jeśli intercyza została zawarta pod koniec roku i przez większą część okresu podatkowego byliśmy z małżonkiem we wspólnocie majątkowej, to i tak w tym roku rozliczamy się już rozdzielnie.

To tyle najważniejszych prawnych aspektów dotyczących intercyzy, czy też umowy majątkowej małżeńskiej.

Intercyza czy to trudne?

Warto rozmawiając o swoich planach na wspólne życie rozważyć też tak “na chłodno”, wspólne sprawy majątkowe. Zważyć zdroworozsądkowo argumenty za i przeciw podpisaniu rozdzielności majątkowej, w naszym konkretnym przypadku. Nawet sama rozmowa o tym może nam dać wiele informacji o podejściu partnera do finansów i pieniędzy w związku… więc ja gorąco zachęcam do podjęcia tematu!

Przede wszystkim niech nie przeraża Was fakt, że jest to trudne i skomplikowane, potrzeba do tego rzeszy prawników i dużych nakładów finansowych. Nie potrzeba, jeśli pomyślicie o tym na początku swojej małżeńskiej drogi. Ja z mężem ogarnęliśmy temat bez wydawania złotówki na prawnika. Skorzystaliśmy z dostępnej wiedzy (wtedy książki i kodeksy, komentarze do kodeksów.  Teraz dużo dobrych informacji jest również w internecie).

Dodatkowo – koniec języka za przewodnika, czyli skonsultowaliśmy się po koleżeńsku ze znajomymi, którzy skończyli prawo albo jeszcze studiowali i wysłuchaliśmy, co mają na temat rozdzielności małżeńskiej do powiedzenia. W czym może pomagać, w czym przeszkadzać, gdzie są “pułapki”.

… i podjęliśmy naszą decyzję, mając naprawdę w “głębokim poważaniu” co pomyślą o nas inni. W tamtych czasach podpisywanie rozdzielności majątkowej nie było społecznie pozytywnie kojarzone. Nikt z naszych znajomych jej nie miał, a większość była już po ślubie. Wiele osób zapytało nas też wprost czy zakładamy, że się będziemy rozwodzić, a to wcale nie o to chodziło. Myślcie o sobie jako o parze czy związku, a nie o tym “co pomyślą o Was inni”.

Co do samego procesu podpisania, to całością formalności zajęła się już pani Notariusz. My stawiliśmy się na odczytanie i podpisanie. Dokument wraz z notami prawnymi dotyczącymi kosztów, odpisów itp. ma dwie strony A4. Trwało z pół godziny do 45 minut wraz z odpisami.

Intercyza a przekonania społeczne o rozdzielności majątkowej. Jak się dogadać?

Według mnie recepta jest jedna:

  • szczerze rozważyć swoje “za i przeciw” podpisaniu intercyzy. Fakty, ale także poznać swoje emocje i przekonania na ten temat,
  • otwarcie porozmawiać ze współmałżonkiem, lub narzeczonym / narzeczoną,
  • mieć głęboko w “rewersie” czy jak wolisz w “głębokim poważaniu” co pomyślą, czy powiedzą inni. Nawet Ci najbliżsi – rodzice, rodzeństwo czy przyjaciele i podjąć wspólną decyzję. Najlepszą dla Was. 

Jak to było u nas? Akurat my zawsze wiedzieliśmy, że taką rozdzielność majątkową chcemy mieć. Chyba głównie dlatego, że każde z nas miało już wtedy dość jasną wizję swojego życia zawodowego i nie chcieliśmy obciążać drugiego ryzykiem finansowym z tym związanym. Wychodziłam za mąż mając lat 25. Razem z mężem już dość długo (w sensie stażu pracy) wtedy pracowaliśmy, mieliśmy też już sporo wspólnych lat za sobą. Podpisanie intercyzy było dla nas obydwojga bardzo normalne i naturalne.

Dla nas pieniądz jest tylko pieniądzem, ma spełniać konkretne funkcje pomagające nam osiągać nasze cele. Sam w sobie nie ma emocji, nie jest dobry czy zły. To my – ludzie – nadajemy pieniądzom znaczenie i akurat w przypadku intercyzy łączymy je często ( i dla mnie bezsensownie) z miłością czy próbą “zaufania”: “Jak to? Chcesz budować swój majątek?! Nie kochasz mnie wystarczająco, bo zakładasz, że się rozwiedziemy… a nawet jeszcze się nie pobraliśmy”.

My podobnego schematu nie mieliśmy, choć szczególnie w tamtych czasach patrzenie, że intercyza, to brak zaufania w związku było bardzo powszechne. Nikt jej nie miał z naszych znajomych. Byliśmy jedyni, a lata pokazały, że jednak “pierwsi” 😉 .

Dla mnie intercyza, to integralna część “wolności”, też taki mój “gwarant” niezależności finansowej i coś, co w kilku przypadkach może chronić mój majątek i pieniądze, ale także majątek męża. Jest więc to część dbania o nasze bezpieczeństwo finansowe. Szczególnie jeśli w życiu zawodowym coś pójdzie nie tak, to przynajmniej jako “rodzina” nie zostaniemy na przysłowiowym lodzie, bo każde z nas ma dwa odrębne majątki osobiste. Mniejsza jest przecież szansa, że w tym samym momencie coś “nam się wyłoży”… szczególnie jeśli w małżeństwie rozmawiamy nadal normalnie o podejmowanych decyzjach mających wpływ na finanse i o podejmowanym ryzyku finansowym. Wtedy możemy w tym samym czasie nie podejmować równie dużego ryzyka.

Dodatkowo według mnie podpisanie takiej umowy stawia obie strony na “równych pozycjach”. Każde z nas buduje swój odrębny majątek i powinno mieć do tego zapewnione równe szanse w związku. … Co oznacza dla mnie, że powinniśmy mieć taki sam dostęp do innych zasobów, które jako para wzajemnie budujemy – chociażby takiego zasobu jak czas potrzebny na pracę nad tym majątkiem. Dla mnie mój czas jest najcenniejszym zasobem i już wychodząc za mąż, miałam tego świadomość. Doby nie rozciągnę i albo poświęcę ten czas na pracę (karierę, zarabianie), na dom (ogarnianie, pranie, sprzątanie, gotowani) albo na relaks ( w tym czas spędzany z bliskimi mi osobami).


Mam nadzieję, że ten wpis będzie dla Ciebie pomocny i przekonuje Cię, że sama kwestia rozdzielności majątkowej nie jest prawnie, czy technicznie “trudna i skomplikowana” do ogarnięcia. Na ogół większą przeszkodą może być to, jakie mamy przekonania w naszych głowach odnośnie budowania wspólnego versus rozdzielnego majątku. Czasami może to być złudne przekonanie, że “razem” finansowo znaczy bezpieczniej.

Podejmując decyzję o tym, jakie rozwiązanie majątkowe chcecie przyjąć w swoim związku, warto zatrzymać się i mocno pochylić nad faktami, ale także poznać swoje emocje i przekonania w tej sprawie. Przeanalizować wszystko “na trzeźwo” i podjąć najlepszą dla Ciebie, dla Was na ten moment decyzję.

Takie podejście do sprawy pozwoli Ci właśnie rozróżnić fakty od Twoich przekonań i uczuć (które bardzo często są irracjonalne, choć ważne, bo najczęściej wskazują naprawdę istotne dla nas wartości w życiu). Na pewno decyzja podjęta w ten sposób będzie decyzją bardziej świadomą.

Oczywiście dalej możesz się zdecydować, że dla własnych przekonań czy uczuć “poświęcasz” racjonalne fakty przemawiające za rozdzielnością, ale przynajmniej zrobisz to świadomie. To Twoje życie, Twoje wybory i Twoje decyzje – te finansowe też!

Nie jest moją rolą coś Ci narzucać, czy na siłę Cię do czegoś namawiać, co nie jest zgodne z Twoimi wartościami czy z Tobą. Podejmuj jednak decyzje, w których jesteś świadoma lub świadomy konsekwencji, jakie za sobą niosą. W wielu przypadkach przekonasz się także, że jednak racjonalne fakty mają umiejętność ostudzenia gorących uczuć, oraz że inne rozwiązanie niż to “pierwsze, jakie przyszło mi do głowy” nie stoi w sprzeczności z Twoimi wartościami życiowymi.

A jeśli mowa o pieniądzach czy majątku, to im mniej emocji – tym lepsze decyzje finansowe podejmujemy!

I właśnie jak najwięcej takich dobrych dla Ciebie decyzji finansowych w związku Ci życzę!

To jak? Intercyza czy jednak wspólność majątkowa?

Daj znać w komentarzu, co myślisz …i czy nagrywać audio, bo ten wpis jest naprawdę długi! 🙂


Masz Talent Kasia IwanoskaPolub moją stronę Finanse od Kuchni – Kasia Iwanoska na Facebooku

Jeśli podobał Ci się ten artykuł udostępnij go proszę swoim znajomym, zostaw „lajka” lub komentarz, a  będę wiedziała, że moja praca ma sens. Dla mnie taki Twój gest to ogromna motywacja do dalszej pracy!
IMG_0280

 

 

NIEB_BANER koniec post-okrag