Czy wiesz, że tylko 8% osób, które robią postanowienia noworoczne, w rzeczywistości realizuje to, co sobie założyło? Niektórzy eksperci mówią również o tym, że około 80% osób poddaje się do końca lutego… czyli odpuszcza, nim zaczęło w ogóle realizować owe postanowienia na poważnie.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego tak mało z nas faktycznie doprowadza do końca i realizuje swoje noworoczne postanowienia? Czy wszystkiemu winien jest słomiany zapał, czy może jednak większe znaczenie ma to, w jaki sposób te postanowienia formułujemy i jak bardzo zaangażowani jesteśmy we własny sukces?

Ten, kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień ;P . Nie zamierzam Cię tu moralizować, bo sama niejednokrotnie nie dowożę postanowień… może też głównie dlatego, że postanowień, szczególnie tych noworocznych nie robię. Skoro statystyki realizacji są i tak kiepskie, to po co wystawiać się dobrowolnie na niepowodzenia?
A tak na poważnie, to wierzę, że jest różnica między postanowieniam a celami. Ja wolę mieć marzenia, które przekuwam w cele, potem jest plan i działanie. Jeśli w głowie pojawia mi się jakieś postanowienie, to na ogół pytam siebie, czy faktycznie tego chcę? Bo jak chcę, to nie ma, że się nie da i nie mogę, że może „kiedyś”.

Kto chce – szuka sposobów, kto nie chce – szuka powodów.

Ta maksyma towarzysz mi od lat i właśnie w niej kryje się dla mnie główna różnica między postanowieniami a celami. Nie ma znaczenia, czy są to postanowienia lub cele osobiste, biznesowe czy te finansowe. To, czego dotyczy nasz cel, nie wpływa w żaden sposób na to, jaki system powinniśmy przyjąć, żeby od życzeniowego myślenia przejść do planu i realizacji. Jeśli posiądziesz umiejętność przekuwania swoich pragnień czy postanowień w zdrowe cele, to nic Cię na drodze do sukcesu nie zatrzyma. Oczywiście, mogą się zdarzyć momenty czy sytuacje, które będą wpływały na Twoje tempo poruszania się w kierunku realizacji celu. Nie na wszystko mamy wpływ, nie wszystko jesteśmy w stanie kontrolować, nie wszystko od nas zależy, ale od nas samych zależy to, jak będziemy na takie sytuacje reagować.

Dlaczego więc postanowienia, szczególnie te noworoczne nie działają?

Postanowienia noworoczne nie działają, głównie z tych 10 prostych powodów:

1. Myślisz życzeniowo.

Główny problem z postanowieniami noworocznymi jest taki, że są one raczej naszymi pragnieniami. Takim odzwierciedleniem tego, kim pragnęlibyśmy się stać albo co chcemy posiadać w bliżej nieokreślonym czasie, niż konkretnymi celami.
Samo powiedzenie: chciałabym schudnąć, przestać palić, zmienić pracę, lepiej zarabiać, oszczędzić trochę pieniędzy… (tu wstaw Twoje dowolne postanowienie noworoczne) nie jest żadnym celem, a jedynie Twoim „życzeniowym” gadaniem.

Do tego, aby Twoje postanowienie nabrało kształty celu i miało jakąś szansę na realizację, potrzeba czegoś zdecydowanie bardziej konkretnego. Cel musi być właśnie przede wszystkim konkretny, mierzalny i mieć ramy czasowe.
O mądrych (SMART) i mądrzejszych celach (SMARTER) pisałam w artykule ” Mądre i mądrzejsze cele finansowe. Metoda jest uniwersalna, więc spokojnie możesz ją zastosować do innych rodzajów celów, niż te finansowe.

2. Nie wiesz „po co?” to robisz.

Po przeczytaniu poprzedniego punktu możesz teraz myśleć, że jestem operacyjnym robotem, który cały swój świat rozkłada na cele i zadania do wykonania. Nic bardziej mylnego! Od lat dźwięczy mi w głowie powiedzenie:

Celuj w księżyc, bo nawet jeśli nie trafisz, będziesz między gwiazdami. PATRICK SUSKIND, PACHNIDŁO.

Uważam, że powinniśmy mieć wielkie marzenia, bo to właśnie te wielkie marzenia są na ogół najbardziej połączone z tym, co w życiu jest dla nas naprawdę najważniejsze. To one najbardziej łączą nas z naszymi życiowymi wartościami. Bardzo często, robiąc noworoczne postanowienia, nie myślimy o tym „po co” właściwie chcę to zrobić? Jaka moja wartość życiowa sprawia, że właśnie to chcę zrobić? Co ważnego się dla mnie wydarzy, kiedy już osiągnę ten cel?

Nawet jeśli moje pragnienie jest bardzo materialne „chcę być bogata”, to tylko świadomość tego „po co mi całe to bogactwo?”, „co ważnego wydarzy się w moim życiu, jak już będę bogata?” pozwoli mi znaleźć motywację i konsekwencję, aby wytrwać w działaniach. To „coś większego”, co stoi za naszym celem, jest szczególnie ważne wtedy, kiedy robi się ciężko i „pod górkę”. Tylko spójność celu, który sobie wyznaczasz, z Twoimi wartościami życiowymi zapewni Ci uczucie satysfakcji ze zrealizowanego celu. To właśnie to „coś większego” będzie Twoim motorem napędowym do działania w dni, w które najchętniej by się leżało i nic nie robiło.

Ponadto jedna z najgorszych rzeczy, jaka może Cię spotkać, to sytuacja kiedy „zaharujesz” się, dotrzesz na szczyt, poniesiesz wyrzeczenia, a na końcu tej drogi dopadnie Cię pytanie „i po co to wszystko było?”. To pytanie najlepiej zadać sobie nim wyruszysz w swoją podróż na szczyt.

3. Zapominasz o umieszczeniu w nich elementu „działania”.

Czym innym jest Twoje duże marzenie, a czym innym cel, jaki sobie wyznaczysz, aby je zrealizować. Przykład – bardzo proszę: „Chcę zwiedzić cały świat” – to jest coś, co może być Twoim dużym marzeniem. Jeśli chcesz jednak zrealizować to marzenie, to potrzebujesz wyznaczyć sobie cele, które będą skupione na działaniu… a właściwie serię małych celów nakierowanych na działania. Dlaczego? Bo nasze marzenia realizują się przez działanie. Jeśli nie masz paszportu, a jedynie dowód osobisty, a chcesz zwiedzić świat, to pewnie nigdzie daleko nie zajedziesz. Musisz wyrobić paszport – i to jest działanie. Zarobić 5000 PLN na pierwszą podróż do 31 grudnia 2019, to jest właśnie cel skupiony na działaniu. Pojadę do 10 różnych krajów w 2019 roku – też będzie dobrym początkiem do działania, choć znasz już punkt 1 i wiesz, że najlepiej byłoby dokładnie zdefiniować, o jakie 10 krajów Ci chodzi.

Szalenie ważny jest także język, jakiego używasz. Słowa mają moc. Jest różnica między: kupić wycieczkę do Hiszpanii, a pojechać czy zwiedzić Hiszpanię. Czujesz różnicę?

4. Nie mierzysz się z realiami.

Jeśli chcesz schudnąć 20 kg w miesiąc, to raczej nic z tego nie będzie, szczególnie bez wyniszczenia Twojego organizmu. Jeśli nigdy do tej pory nie ćwiczyłaś lub ćwiczyłeś, to zakładanie, że nagle staniesz się demonem wycisku i siłowni 7 razy w tygodniu, po dwie godziny dziennie jest również mało prawdopodobne. Podobnie ze staniem się super zarabiającym programistą czy programistką po tygodniowym kursie, jeśli nigdy wcześniej nie miałeś lub miałaś do czynienia z programowaniem.

Pamiętaj, że pewność siebie budujemy małymi krokami, skokowo zwiększając prędkość w miarę jej wzrostu. Podobnie jest z realizacją postanowień. Łatwiej dojdziesz do celu, jeśli realnie podejdziesz do planowania swoich kolejnych działań. Szczególnie na początku buduj swoje „małe zwycięstwa”. To one budują Twoją zdrową pewność siebie, a właściwie bardziej zaufanie do siebie, że jesteś w stanie konsekwentnym działaniem osiągnąć rzeczy, które sobie zamarzysz.

Ja, kiedy popuszczę sobie na przykład z dietą, to zaczynam od powrotu do pięciu regularnych posiłków dziennie, potem dopiero eliminuję bagietki (tak uwielbiam świeże białe pieczywo z GLUTENEM i to jeszcze z oliwą!!!), potem zmniejszam wielkość porcji (żeby dostosować do mojego zapotrzebowania energetycznego) lub zwiększam intensywność treningów. Ilekroć próbowałam zrobić wszystko w jednym czasie – nigdy nie zadziałało!

Wyznacz to, co chcesz osiągnąć i dobrze oceń swoją rzeczywistość. Połączenie tych dwóch światów sprawi, że Twój cel stanie się bardziej realny do osiągnięcia i zdecydowanie sprawi, że zwiększysz swoje szanse na dokonanie tego.

5. Nie budujesz wokół systemu wspierającego realizację Twoich celów.

Zejść z kanapy i zacząć działać, to ważny krok w realizacji Twojego celu. Ponieważ jednak wybierasz się na maraton, a nie krótki sprint na 100 metrów, to aby każdego dnia chciało Ci się z tej kanapy wstawać i działać potrzebujesz zbudować system. System, który będzie wspierał Twoje codzienne wysiłki.
Jedna część tego systemu – to oczywiście to, co dzieje się w Twojej głowie, to jak samodzielnie zagrzewasz się do wysiłku i konsekwentnego działania, jak pozytywnie patrzysz w przyszłość i wierzysz w to, że z każdym małym krokiem jesteś bliżej celu.

Druga równie ważna część tego systemu – to Twoi kibice. Potrzebujesz mieć wkoło siebie osoby, które zwyczajnie będą wspierać Cię w Twoich staraniach. Każda drużyna sportowa, którą od zwycięstwa dzieli jedna bramka czy kosz, wie jak ważny w kluczowych, trudnych momentach meczu jest doping najwierniejszych kibiców. Tak samo Ty – łatwiej zniesiesz trudne momenty – mając obok siebie osoby, które docenią Twój wysiłek, poklepią po ramieniu i powiedzą, że wierzą w to, że dasz radę.

Czytaj także książki, otaczaj się cytatami, oglądaj filmy, które zagrzewają Cię do boju i które pchają Cię do przodu. Zbuduj wkoło siebie cały system pozytywnego nastawienia, który będzie wspierał Twoje wysiłki i pomoże Ci w realizacji celów.

6. Nie chcesz zapłacić „ceny” za realizację Twojego celu.

Żyjemy w czasach, gdzie chcemy mieć wszystko, naraz i to jeszcze od razu. Zalewa nas natłok informacji, ze wszystkich stron atakują oczekiwania innych wobec tego, jacy powinniśmy być, co posiadać, jak żyć. W mediach społecznościowych, szczególnie na Instagramie wciąż wyświetlają się nam idealne wakacje znajomych, przepiękne figury koleżanek, na Linkedin króluje praca w idealnej firmie z idealnymi współpracownikami. Ciągłe powiadomienia o awansach i zmianach zawodowych wśród przyjaciół przeplatają się ze zdjęciami z weekendów przepełnionych rodzinnymi aktywnościami.
Wydaje nam się, że właśnie tak wygląda „prawdziwe, pełne życie”, a to nasze jakieś takie smutne, zarobione bez wymuskanych zdjęć, idealnego schabowego (koniecznie sojowego oczywiście, bo #vege jest na topie) na obiad. Mam dla Ciebie wiadomość – prawdziwe życie tak nie wygląda!

Wszyscy Ci, co odnieśli prawdziwy sukces, w pewnym momencie zdecydowali się zapłacić „jakąś cenę” za realizacje swoich celów. Zwyczajnie, jeśli chcesz schudnąć lub żyć zdrowo nie da się wcinać góry pączków oblanych lukrem codziennie, siedząc non stop na kanapie i oglądając seriale na Netflix’ie. Choćby nie wiem jak pragnąć albo tupać nóżkami, to doba ma dla nas wszystkich 24 godziny, z czego od 7 do 9 godzin poświęcamy na sen (i z tego akurat rzadko opłaca się rezygnować). Resztą czasu musisz zacząć zarządzać mądrze. Zamiast „upychać wszystko” w jednej dobie, jasno określ swoje priorytety. One pomogą Ci robić to, co jest dla Ciebie naprawdę ważne i bez żalu rezygnować z reszty.

Im szybciej ustalisz sama lub sam ze sobą „jaką cenę” jesteś gotowa lub gotów zapłacić. Zdecydujesz, z czego zrezygnujesz w swojej drodze do sukcesu, tym szybciej będziesz realizować swoje, a nie cudze cele. Pojawi się u Ciebie skupienie, jasność co do tego, kiedy mówić „tak”, a kiedy „odmawiać”. Odejdzie frustracja lub przekonanie, że „coś Cię omija”. Najważniejsze jest jednak to, że pojawią się pozytywne rezultaty i wreszcie zobaczysz, jak posuwasz się do przodu na swojej drodze do realizacji celów. Wszystko w życiu ma swoją cenę i nie da się mieć w życiu wszystkiego naraz.

7. Nie organizujesz zasobów, które pomogą Ci osiągnąć to, czego pragniesz.

Zdecydowanie więcej i szybciej można osiągnąć działając wspólnie z innymi, niż samodzielnie. W drodze do celu naucz się prosić o pomoc, pytać o radę (nie oznacza to wcale, że musisz ślepo ze wszystkich rad korzystać), współdziałać z innymi. To może pomóc Ci znacznie w zorganizowaniu dwóch podstawowych zasobów, jakie są potrzebne przy realizacji każdego projektu: ludzi i czasu.

A co z pieniędzmi? Najczęściej jesteśmy na dwóch skrajnych biegunach – albo wykorzystujemy pieniądze, a właściwie ich brak, jako wymówkę do tego, że nie realizujemy swojego celu, albo zupełnie nie uwzględniamy aspektu finansowego w realizacji swoich celów. To, że nie masz w tej chwili potrzebnych pieniędzy na realizację Twoich celów, nie powinno Cię zatrzymywać. Jeśli chcesz wyruszyć w podróż życia – usiądź i policz dokładnie: ile pieniędzy na nią potrzebujesz.Następnie spisz wszystkie możliwe sposoby na zdobycie tych pieniędzy.

Z mojego doświadczenia, jeśli czegoś naprawdę pragniemy i chcemy to osiągnąć, to pieniądze da się zorganizować. Pieniądze są zasobem jak każdy inny – mogą jedynie pomóc nam w realizacji celów, nie są jednak nigdy celem same w sobie. Często do realizacji celów potrzebujemy nabyć nowe umiejętności, wiedzę czy kompetencje. Czy planując swoje cele zastanawiasz się i spisujesz jakie nowe umiejętności potrzebujesz zdobyć, żeby móc w ogóle zrealizować swój cel, albo osiągnąć go szybciej? Zastanawiasz się, czego nowego potrzebujesz się nauczyć, jaką wiedzę poszerzyć albo jakie nowe kompetencje zbudować, które pomogą Ci zdobyć to, czego pragniesz? Co konkretnie robisz, żeby tę wiedzę, nowe umiejętności czy kompetencje zdobyć?

8. Nie chcesz popełniać błędów i testować rozwiązań.

Mało kto lubi porażki. Od małego jesteśmy trenowani, żeby popełniać jak najmniej błędów. Jeśli uczyłeś się w polskim systemie edukacji – to zapewne wiesz o czym mówię. JEDEN błąd – ocena w dół. Poprawić się można było, ale tylko teoretycznie, bo i tak stara ocena zostawała w dzienniku i z obu ocen wyciągana była „średnia”. W takim systemie nagradzany jest brak błędów, liczy się sam wynik, a najmniej ważna jest droga dojścia do rezultatu i to czy faktycznie czegoś ważnego się nauczysz. Powtarzanie przez dorosłych w koło frazesy: że trzeba być grzeczną dziewczynką, że dzieci i ryby głosu nie mają, że zrób coś raz a dobrze, co znowu „dwója?” nie pomaga, a co najważniejsze okazuje się, że nadal towarzyszy nam nawet w dorosłym życiu. Towarzyszy i staje się obciążeniem stopującym nas przed odważnym sięganiem po swoje. Przede wszystkim my kobiety chcemy być perfekcyjne i boimy się popełniania błędów.

Jeśli jeszcze tego nie odkryłaś lub odkryłeś samodzielnie, to mam dla Ciebie rewolucyjną wiadomość. Zupełnie nie tak osiąga się życiowe cele. Nie tak wygląda droga na szczyt. Jedną z najważniejszych umiejętności najskuteczniejszych liderów jest umiejętność testowania, sprawdzania różnych możliwych dróg, ponoszenie porażek, z których wyciągają kolejne lekcje. Uczą się na błędach i dalej maszerują do przodu. Dla nich – porażka to tylko informacja zwrotna, że droga do sukcesu nie wiedzie tędy. Mówią „dziękuję za lekcję”, odwracają się na pięcie i idą dalej, szukając nowego sposobu.

Im szybciej nauczysz się takiego podejścia, otworzysz się na testowanie i związane z nim niepowodzenia, przestaniesz „katować się” za najmniejsze błędy po drodze, tym prędzej znajdziesz najlepszy sposób na realizacje swoich celów i życie na własnych zasadach.

9. Brak Ci konsekwencji w działaniu i budowaniu nowych nawyków.

Ten punkt to istna pięta achillesowa w drodze do celu. Nic samo, przez noc się nie wydarzy. Wielkie zmiany w naszym życiu biorą się z serii codziennych, powtarzalnych działań. To te codzienne działania budują nasze jutro. Mając swoje wielkie cele do realizacji, każdego dnia wstawaj i rób najpierw tę jedną rzecz, która najbardziej zbliża Cię do rezultatów, jakie chcesz osiągnąć… i powtarzaj te działania każdego dnia, korygując kurs tam, gdzie jest to konieczne, aż do tego dnia, kiedy ta nowa czynność stanie się nawykiem.

Podobno jako ludzie mocno przeceniamy to, co możemy osiągnąć w ciągu jednego roku, ale jeszcze bardziej nie doceniamy tego, co możemy zrobić przez dekadę. To konsekwentna, codzienna praca nad nowymi nawykami, zmiana tych, które nie służą realizacji naszego celu, wynosi nas na szczyt możliwości i osiągnięć.

Do zbudowania nowego nawyku potrzeba nam 66 dni. Pewnie w pierwszym odruchu myślisz – dużo! To ponad 2 miesiące pracy nim pojawi się nowy nawyk. Popatrz jednak na to z perspektywy tych 10 lat! 2 miesiące zainwestowane w to, żeby znaleźć się tam, gdzie pragniesz, już nie wygląda na tak wiele… Prawda? O tym, jak radzę sobie z tym wyzwaniem ja – możesz przeczytać więcej tutaj: Mądre i mądrzejsze cele finansowe

10. Nie znasz kroków milowych i nie masz planu.

Niby oczywiste, że chcąc osiągnąć jakiś rezultat osadzony w konkretnym terminie w czasie, potrzebujesz mieć pomysł jak krok po kroku przenieść się z punktu A (to ten, w którym jesteś dziś) do punktu B. … a jednak… Pozwól, że Cię o coś zapytam, ale odpowiedz tak z ręką na sercu… Pomyśl teraz o swoim dużym celu, jaki chciałabyś lub chciałbyś osiągnąć w życiu. Masz to? Zakładając, że Twój cel jest już skonkretyzowany, co musi wydarzyć się na kwartał przed jego realizacją? A co na dwa kwartały przed? Jak ma wyglądać Twoje życie w tym aspekcie na 3 kwartały przed? Co potrzebujesz zrobić w tym miesiącu, kolejnym i jeszcze następnym, żeby Twoje życie za kwartał znalazło się w tym punkcie?

Wyruszanie w taką podróż bez zdefiniowanych kroków milowych i planu na to, jak krok po kroku, zbliżać się do swojego celu, to jak wybranie się w podróż dookoła świata, bez mapy. Skąd będziesz wiedzieć gdzie jesteś, gdzie powinieneś być za miesiąc, kwartał czy dwa, żeby ostatecznie ten świat objechać dookoła? Jest oczywiście znikoma szansa, że Twoja wyprawa się powiedzie, ale zdajesz się na „ślepy los”, któremu nawet trochę nie chcesz pomóc.
Mając taką „mapę drogową” dojścia do swojego celu, dajesz sobie szansę większą od zera na jego realizację. Nie stracisz czasu na ciągłe zastanawianie się po drodze „gdzie ja jestem?” i „co teraz?”, tylko będziesz realizować swój plan. … i powiem Ci jeszcze jedno…

Z planami jest jak z poglądami. Przecież wiesz, że podobno tylko krowa nie zmienia poglądów. Jeśli na Twojej drodze do celu pojawiają się nowe informacje, świat podsyła Ci nowe szanse, a czasami też zamyka jedne drzwi – to jest właśnie ten czas, aby przyjrzeć się Twojej mapie i zdecydować, czy ustalona droga jest nadal aktualna, czy być może nadszedł czas na zmianę kierunku i wytyczenie nowego szlaku. Miej swoje cele, ale nie wykuwaj ich w betonie! To normalne, że podczas ich realizacji będziesz się uczyć i rozwijać. Dlaczego nie wykorzystywać nowej wiedzy do ulepszania swoich planów czy nawet podnoszenia sobie „poprzeczki”? Rób to jednak wtedy, kiedy o podniesieniu poprzeczki decydujesz samodzielnie i nie robisz tego ze względu na podkarmienie swojego ego, lub zaskarbienie sobie czyjejś sympatii. … i zawsze, ale to zawsze czuj się dobrze ze zmianą swoich planów. To Twoje życie, Twoje cele i To ty wyznaczasz tempo. Lepiej mieć nowy plan w garści nawet co miesiąc, niż wyrzucić całą mapę do kosza.


A teraz ręka w górę kto już odpuścił swoje postanowienia noworoczne, a kto przekuwa je w realne cele i idzie śmiało po swoje?

Ja ostatnio bardzo dużo zaczęłam zastanawiać się nad punktem drugim… Dobre przemyślenie i spisanie (tak! Magia dzieje się między mózgiem, ręką, ołówkiem i kawałkiem papieru!) tego tematu pokazało mi, że nadszedł czas na zmianę celów oraz priorytetów. Po co? Po to, żeby bardziej lubić swoje życie, poczuć znowu większe spełnienie i szczęście. Będzie rewolucja? Tego jeszcze nie wiem, ale wiem, że najlepszy czas na realizację siebie jest teraz. Lepszego czasu, warunków czy okoliczności nie będzie. Idealny moment nie istnieje. Czas zapiąć bloki startowe i wyruszyć! Pomyślisz, że późno, bo rok już przecież trwa… tak według statystyk, 90% właśnie już i tak odpuściło ;-), więc zaczynając teraz i tak będę „w czubie” stawki :-).

Nie ma znaczenia czy chcesz zmian w życiu prywatnym czy zawodowym… Czy Twoje cele dotyczą zdrowia, rodziny, podróży czy pieniędzy. Zadbaj o to, aby Twoje pragnienia stały się skonkretyzowanymi celami, zbuduj plan, zorganizuj zasoby, wyznacz cenę jaką chcesz zapłacić, testuj, sprawdzaj, działaj. Tylko tak Twoje marzenia staną się Twoją rzeczywistością!

Samo pragnienie, pozytywne myślenie czy wytańczenie w porannej rosie swojej intencji daleko Cię nie zaprowadzi. …mimo tego, co mówi wielu „mówców motywacyjnych” – samo pozytywne nastawienie i intencja nie wystarcza. Oczywiście, to co dzieje się w „Twojej głowie” ma znaczenie, bo nada „filtr” Twoim działaniom… pamiętaj jednak, że to właśnie działania przynoszą rezultaty! Szczególnie jeśli chodzi o  finanse – ogromne znaczenie ma to, jak się zachowujesz i co robisz, żeby pieniądze zarobić, oszczędzić czy wydać. Finansowy aspekt naszego życia, jak mało który jest tym, który w dużej mierze da się kontrolować i gdzie to MY mamy ogromny wpływ na rezultaty jakie osiągamy.

? Ktoś chętny, żeby dołączyć i jeszcze w tym roku odpalić z bloków startowych? Odkurzyć swoje najskrytsze pragnienia, przekuć je w cel na ten rok i zacząć działać?

Daj znać w komentarzu!
Co chciałabyś, lub chciałbyś zmienić w swoim życiu, żeby poczuć, że wreszcie budujesz je takim, jak chcesz właśnie Ty? Czy jest coś takiego, co czujesz, że jak się wydarzy, to wniesie w Twoje życie więcej radości, zadowolenia, spełnienia? Co by to miało być?